Naddniestrze ogłosiło czerwony alarm. Rosną obawy o otwarcie nowego frontu
Władze separatystycznego Naddniestrza ogłosiły we wtorek najwyższy poziom zagrożenia terrorystycznego. Powodem mają być trzy incydenty, w tym wysadzenia masztów radiowo-telewizyjnych i ostrzelanie siedziby służb. Mołdawia obawia się, że Rosja planuje otworzyć nowy front w wojnie z Ukrainą.
Naddniestrze, separatystyczna republika we wschodniej Mołdawii, ogłosiła we wtorek czerwony alert terrorystyczny. Powodem są trzy incydenty, które w ostatnich dniach wydarzyły się na terenie zbuntowanego regionu. Wśród nich wtorkowe wysadzenie wież radiowo-telewizyjnych i poniedziałkowy ostrzał siedziby resortu spraw wewnętrznych Naddniestrza.
Jak podała rosyjska agencja państwowa RIA Nowosti, najwyższy alert terrorystyczny oznacza wprowadzenie "dodatkowych środków w celu zapewnienia bezpieczeństwa". Władze Naddniestrza jednak nie wyjaśniły, co dokładnie pociąga za sobą taka deklaracja.
Kreml otworzy nowy front wojenny?
Niepokojące incydenty w Naddniestrzu spowodowały również reakcję władz Mołdawii. Prezydent kraju Maia Sandu zwołała na wtorek nadzwyczajne spotkanie miejscowej rady bezpieczeństwa. Od kilku tygodni rosną obawy wciągnięcia Naddniestrza w wojnę w Ukrainie.
W separatystycznej republice, której nie uznaje społeczność międzynarodowa, stacjonuje ok. 1000 rosyjskich żołnierzy w ramach "misji pokojowej" po wojnie domowej w Mołdawii na początku lat 90. ubiegłego stulecia.
Wybuchy w Naddniestrzu
Dwie anteny radiowe zostały zniszczone we wtorek rano przez wybuchy w autonomicznym, graniczącym z Ukrainą regionie formalnie należącym do Mołdawii – przekazały miejscowe władze.
„Wcześnie rano 26 kwietnia w miejscowości Maiac w Rejonie Grigoriopol doszło do dwóch eksplozji: pierwsza nastąpiła o godz. 6.40, druga o 7.05” – poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych separatystycznego regionu Mołdawii, który funkcjonuje jako międzynarodowo nieuznawane państwo. Celem były dwie instalacje radiowe, które zostały zniszczone. Nikt nie został ranny – przekazano. Z opublikowanych później informacji wynika, że pochodzące z czasów radzieckich przekaźniki służyły do transmitowania sygnału rosyjskich stacji radiowych.
Do ataków na terenie Naddniestrza dochodzi drugi dzień z rzędu. W poniedziałek doszło do serii wybuchów na terenie ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, stolicy separatystycznego regionu. Po tym incydencie ukraiński wywiad wojskowy oświadczył, że jest to prowokacja rosyjskich służb specjalnych, mająca na celu wciągnięcie regionu w trwającą wojnę. W Naddniestrzu stacjonuje około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.
RadioZET.pl/PAP/AFP
NA ŻYWO: WOJNA W UKRAINIE
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET