`

"Nie ma jedzenia nawet dla dzieci”. Relacja Czerwonego Krzyża z oblężonego Mariupola

2 min. czytania
12.03.2022 18:29
Obserwuj nas na Google

Czerwony Krzyż opublikował w sobotę relację pracownika biura tej organizacji w Mariupolu. Wynika z niej, że sytuacja w mieście jest krytyczna. „Nie ma elektryczności, wody i gazu. Oznacza to, że nie ma też ogrzewania. Niektórzy jeszcze mają jedzenie, ale nie jestem pewien, na jak długo im wystarczy. Wielu twierdzi, że nie ma jedzenia nawet dla dzieci” - przekazał.

Wojna w Ukrainie
fot. AP/Associated Press/East News

Mariupol w południowo-wschodniej Ukrainie jest od wielu dni okrążony przez rosyjskie wojska i nieustannie bombardowany. Zginęło już ponad 1,5 tysiąca cywilów. “Oblężony Mariupol to obecnie najgorsza katastrofa humanitarna na świecie” - napisał w piątek szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba na Twitterze. 

W mieście działa biuro Czerwonego Krzyża. Jeden z członków delegacji zdał w relację z aktualnej sytuacji w Mariupolu. Treść wiadomości opublikował w sobotę Czerwony Krzyż na swoim oficjalnym profilu na Twitterze.

Redakcja poleca

Mariupol. Czerwony Krzyż o sytuacji w mieście

„Nie ma elektryczności, wody i gazu. Oznacza to, że nie ma też ogrzewania. Niektórzy jeszcze mają jedzenie, ale nie jestem pewien, na jak długo im wystarczy. Wielu twierdzi, że nie ma jedzenia nawet dla dzieci” - czytamy we wpisie. Z relacji wynika, że chorzy nie mają dostępu do pomocy medycznej i lekarstw. Problem jest szczególnie palący w przypadku chorych na raka i cukrzycę. Ludzie chorują też z powodu zimna. 

Jak sytuacja wygląda w samym biurze? “Do schronu i piwnicy wpuściliśmy matki z dziećmi. Wszyscy pozostali dorośli i dzieci powyżej 12 roku życia śpią w naszym biurze. Jest naprawdę zimno. Mamy jeszcze trochę paliwa do generatorów – dzięki temu mamy elektryczność przez 3-4 godziny dziennie” - przekazał członek delegacji Czerwonego Krzyża w Mariupolu. 

„Przywieźliśmy (do biura – red.) całe jedzenie, które mamy w naszych domach. Przeszukaliśmy także zburzone i uszkodzone domy naszych kolegów, aby zabrać stamtąd resztki jedzenia. Żywności wystarczy jeszcze na kilka dni” - czytamy. Przedstawiciel Czerwonego Krzyża opisuje, że znaleźli sposób na zbieranie wody i mają jeszcze pewien jej zapas. “Gdy się wyczerpie, zagotujemy wodę ze strumienia. Mamy więc stosunkowo dobrą sytuację pod tym względem w porównaniu z innymi” - dodał. 

Dowiadujemy się, że w biurze Czerwonego Krzyża w Mariupolu znalazło schronienie około 65-66 osób, ponadto zapewnia na noc schronienie połowie mieszkańców budynku, w którym się mieści. “Aby ich małe dzieci mogły spać w piwnicy, ponieważ ludzie się boją” - podkreślił przedstawiciel Czerwonego Krzyża.

Wojna w Ukrainie - relacja na żywo

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET