Niemcy masowo robią zakupy na zapas. „Bójki przy kasach i interwencje policji”
Niemieckie media piszą „zamieszkach” w sklepach. Wojna w Ukrainie zrodziła obawy o dostępność towarów na sklepowych półkach. Nasi zachodni sąsiedzi masowo udali się na zakupy. Nie obeszło się bez interwencji policji.
Wojna w Ukrainie już odbija się na gospodarce. Każdy konflikt niesie za sobą ryzyko przerwania łańcucha dostaw, braku towaru w sklepach i wzrostu inflacji. Niemcy w obawie przed pustymi półkami masowo udali się na zakupy.
Dzienniki takie jak Bild czy Spiegel opisały „sceny rodem z filmu”, które miały miejsce w supermarketach w Asperg koło Stuttgartu.
Wojna w Ukrainie i obawy przed pustymi półkami. Szturm na niemieckie sklepy
„W Niemczech coraz częściej dochodzi do incydentów w supermarketach. Często niezbędna jest interwencja policji” – napisał Bild.
Ze sklepowych półek masowo znika m.in. olej i mąka. Wiele sklepów prowadziło już ograniczenia umożliwiające zakup jedynie jednego opakowania danego towaru na klienta. Grupa klientów, która chciała obejść ten zakaz i wykupić
30 butelek oleju, po uwadze ekspedienta sklepu, zaczęła mu grozić.
„Kiedy zwróciłem na to uwagę klientom, zostałem obrażony przez mężczyzn z tej grupy” – mówił cytowany przez gazetę właściciel sklepu.
"Twierdzili, że przejechali 60 km. Grozili mi, że nie dożyję następnego dnia i że wszystko tu rozwalą" - dodał.
Gdy konsumenci zorientowali się, że obsługa sklepu wezwała policję, odpuścili sobie dalsze groźby. Sprawą zajmują się obecnie funkcjonariusze.
Podobne przypadki awantur miały miejsce w sklepach m.in. w Bawarii. "Z wielu miast napływają doniesienia, że pracownicy supermarketów są zastraszani z powodu braku lub racjonowania towarów takich jak olej, mąka, makaron, cukier czy papier toaletowy" – pisze Bild.
RadioZET.pl/PAP/Bild
WOJNA W UKRAINIE. RELACJA NA ŻYWO
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET