Ojciec Pratasiewicza o wywiadzie dla białoruskiej TV. "Złamali go"
Zaskakujące słowa Ramana Pratasiewicza. Białoruski opozycjonista w wywiadzie dla telewizji państwowej krytykuje opozycję na emigracji i wspierające ją Litwę i Polskę. Według Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna został do tego zmuszony. Podobnie uważa ojciec opozycjonisty. "Oglądanie tego wywiadu sprawiło mi ból" – powiedział Dimitrij Pratasiewicz agencji AFP.
Raman Pratasiewicz to białoruski dziennikarz i opozycjonista, który 23 maja został aresztowany w Mińsku po przymusowym lądowaniu samolotu RyanAir. W środę 3 czerwca Pratasiewicz udzielił "wywiadu" dla zależnej od władzy telewizji ONT, w którym skrytykował białoruską opozycję i wspierające ją Litwę i Polskę. Zapewnił też, że "szanuje" Aleksandra Łukaszenkę. "Polska wspomaga opozycję i mówi tak: my wspieramy białoruską opozycję, a więc nie musimy przyjmować uchodźców z Bliskiego Wschodu" – mówił Pratasiewicz.
Były redaktor naczelny opozycyjnego kanału informacyjnego NEXTA wyraził też skruchę i "wyznał", że ma już dosyć polityki.
Nie chcę już do polityki, tych gierek, rozgrywek, chcę po prostu spokojnie żyć, z rodziną, dziećmi, przestać wciąż uciekać.
Pratasiewicz pod koniec wywiadu rozpłakał się i zasłonił twarz rękami, na których widać ślady tortur – opuchliznę i otarcia, a na jednym palcu zerwany paznokieć.
Wywiad Pratasiewicza dla białoruskiej telewizji. Zmusili go funkcjonariusze KGB?
Białoruska opozycja i niezależne media do wywiadu podchodzą z dużą rezerwą. Portal Nasza Niwa zachował zdjęcie z ekranu z ostatnich minut rozmowy, gdy płacząc i kajając się, Pratasiewicz podnosi ręce do twarzy. Portal zwraca uwagę na pokiereszowane dłonie opozycjonisty. Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna ocenia, że Pratasiewicz był do tego wywiadu zmuszony.
Ojciec opozycjonisty również nie wierzy, że Raman Pratasiewicz udzielił wywiadu z własnej woli ani by wyraził w nim własne poglądy. "Znam mojego syna bardzo dobrze i wierzę, że nigdy nie powiedziałby takich rzeczy. Złamali go i zmusili do powiedzenia tego, co było potrzebne" – powiedział agencji informacyjnej AFP Dimitrij Pratasiewicz. Dodał, że oglądanie wywiadu sprawiło mu ból.
RadioZET.pl/belsat.ru/Gazeta Wyborcza/oprac. AK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET