Wojna w Ukrainie. Rosjanie wycofali się już Kijowa i stołecznego obwodu, przerzucając swoje siły na wschód i południe Ukrainy. Nie ustają w ostrzeliwaniu miast i wsi obwodów: charkowskiego, ługańskiego czy donieckiego. W rejonie Charkowa w wyniku niedzielnych ostrzałów zginęło 10 cywilów, w tym 7-letnie dziecko.
Szykuje się "ostatnia bitwa" o Mariupol. "Spisano nas na straty"
Ukraińcy wciąż bronią też Mariupola, ważnego portowego ośrodka na południu kraju. Niestety, miejscowe siły przyznają, że "kończy im się amunicja" i że wkrótce może dojść do "ostatniej bitwy" o miasto.
"Dla niektórych z nas to śmierć, a dla reszty niewola" - czytamy w komunikacie 36. Brygady Morskiej w mediach społecznościowych. Jak dodano, pomimo 47 dni obrony Mariupola i "zrobieniu wszystkiego, co możliwe i niemożliwe", żołnierze ocenili, że zostali "otoczeni" przez Rosjan.
Siły z Mariupola poinformowały, że obrażenia odniosła ok. połowa z walczących przeciw agresorowi żołnierzy. "Ci, którym nie oderwano kończyn, wracają na pole bitwy" - czytamy we wpisie. Podkreślono też, że wymordowano całą piechotę, ale wciąż walczy ciężka artyleria, obrona przeciwlotnicza, a nawet kucharze i członkowie orkiestry wojskowej.
Obrońcy portowego miasta mają pretensje do dowództwa ukraińskiej armii za brak wsparcia. "Nikt nie chce się z nami komunikować. Spisano nas na straty" - ocenili. AFP przypomniała, że w wyniku bombardowania Mariupola zginąć mogły tysiące cywilów.
Wojna w Ukrainie. Relacja na żywo
RadioZET.pl/AFP/Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET