`

Podpułkownik Denis Mieżujew nie żyje. Rosja straciła już 40 wysokich rangą dowódców

2 min. czytania
15.04.2022 09:36
Obserwuj nas na Google

Podpułkownik Denis Mieżujew, dowódca 1. pułku strzelców zmotoryzowanych gwardii sewastopolskiej, zginął w walce w Ukrainie. To już 40. wysoki rangą dowódca, którego rosyjska armia straciła w trakcie inwazji.

Denis Mieżujew
fot. Twitter/@savunmaisleri

Denis Mieżujew był jednym z dowódców kierujących oddziałami nacierającymi na Kijów. Rosjanie nie byli w stanie przełamać obrony i wycofali się z północnej Ukrainy. Pułk Mieżujewa został przerzucony na wschód, gdzie toczą się walki o Donbas. 

Rosyjska armia nie potwierdziła doniesień o śmierci Mieżujewa. Z doniesień płynących z Rosji wynika jednak, że zginął. Jak podaje brytyjski portal standard.co.uk, poeta Andriej Kowaliow wezwał do pośmiertnego przyznania Mieżujewowi odznaczenia państwowego. “Za swój czyn zasługuje na tytuł Bohatera Rosji” - napisał.

Redakcja poleca

Podpułkownik Denis Mieżujew nie żyje. Rosja straciła już 40 dowódców

O śmierci dowódcy 1. pułku strzelców zmotoryzowanych gwardii sewastopolskiej Rosjanie dyskutują też w mediach społecznościowych na portalu VK. “Jego syn może być dumny ze swojego taty” - napisał jeden z użytkowników.

W czwartek pojawiły się doniesienia o kolejnym zabitym rosyjskim dowódcy. Żołnierze ukraińskiej armii, którzy mieli poddać się w Mariupolu (miasto wciąż się broni – red.), doprowadzili Rosjan do ciała 47-letniego generała Olega Mitiajewa, który dowodził 150. Dywizją Strzelców Zmotoryzowanych.

ZOBACZ TAKŻE:  Wojna na żywo - najnowsze informacje

Według strony ukraińskiej Rosja od początku inwazji straciła siedmiu generałów i 33 pułkowników. Siły Zbrojne Ukrainy podały również, że łączne straty Rosjan od 24 lutego wynoszą około 20 tys. żołnierzy. Rosja tylko dwukrotnie podała informacje o liczbie poległych. Ostatni raport pod koniec marca mówił o 1351 zabitych.

RadioZET.pl

WOJNA W UKRAINIE - RELACJA NA ŻYWO:

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET