Politolog: rosyjskie ataki na elektrownie to wiadomość dla Polski. "To ma być ostrzeżenie"

PAP
2 min. czytania
14.09.2022 08:47
Obserwuj nas na Google

Rosyjskie ataki rakietowe na obiekty infrastruktury krytycznej, w tym elektrownie, mają przestraszyć Ukraińców przed chłodną zimą – ocenił w rozmowie z PAP ukraiński politolog Jewhen Mahda. Jego zdaniem ma to również podważyć zdolność Ukrainy do przesyłania prądu do Polski.

Wojna w Ukrainie
fot. ДСНС України/Facebook

Wojna w Ukrainie w ostatnich tygodniach przeszła w fazę ukraińskiej kontrofensywy. Od początku września Rosjanie stracili kontrolę nad obszarem o wielkości co najmniej 6 tys. kilometrów kwadratowych. Zdaniem ukraińskiego politologa Jewhena Mahdego rosyjskie ataki na ukraińskie sieci ciepłownicze i elektryczne to nie tylko zemsta Rosji za ostatnie sukcesy ukraińskiej armii.

- Ma to być ostrzeżenie dla Ukraińców, że będą marznąć zimą i pokazanie, że Ukraina nie jest w stanie wypełnić swoich obietnic dotyczących sprzedaży prądu do Polski – mówi ekspert, który jest dyrektorem kijowskiego Instytutu Polityki Światowej.

Redakcja poleca

Rosja mści się za kontrofensywę. Dostawy prądu z Ukrainy do Polski zagrożone

- Uderzenia w infrastrukturę z pewnością wpływają na ukraińskie społeczeństwo, ale Rosja zaatakowała przed sezonem grzewczym i mamy czas na naprawę sieci, więc nie wywołało to oczekiwanego efektu – powiedział Mahda.

- Jest tu jednak i wątek, który dotyczy stosunków polsko-ukraińskich. Ukraina obiecała przecież, że będzie dostarczała energię elektryczną do Polski. Te uderzenia mają podważyć nasze zdolności do eksportowania energii – dodał. Według analityka Ukraina dołoży maksymalnych starań, by zrealizować deklaracje w sprawie sprzedaży prądu „naszym sojusznikom”, ale z drugiej strony potrzebuje dalszej pomocy w postaci środków obrony powietrznej dla ochrony infrastruktury. - Nie mówimy tu o wymiarze wojskowym, lecz humanitarnym, żeby ludzie mieli zimą światło i ciepło w domach – podkreślił.

Mahda ocenił, że sukcesy ukraińskiej armii na froncie są dla Rosji ogromnym ciosem, jednak nie można jeszcze prognozować końca reżimu prezydenta Władimira Putina. - Na razie jestem daleki od mówienia o krachu rosyjskiego reżimu, ale wiem, że Rosja otrzymała cios, który jest początkiem upadku – wskazał.

Zdaniem rozmówcy PAP obecne porażki na froncie prowadzą do zaognienia sytuacji wewnętrznej w Rosji i można tam oczekiwać zaostrzenia represji. - Będziemy też widzieli w Rosji ogromną konkurencję pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami wojny do zwycięskiego końca, którzy maksymalnie wykorzystują możliwości, jakie ta wojna daje – podkreślił Mahda.

Ekspert zachęca w związku z tym, by już dziś rozpocząć przygotowania do demontażu Rosji. Wymaga to przede wszystkim porozumienia i zgody państw Zachodu, jednak – jak mówi – wiele do powiedzenia mają w tej sprawie również państwa naszego regionu.

- Ukraińcy i Polacy, Łotysze i Litwini, Estończycy i Białorusini – tak, to nie przejęzyczenie – właśnie Białorusini, Czesi i Słowacy, możliwe, że Węgrzy, jeśli tego zechcą, wszyscy powinniśmy budować własną narrację. Wyjaśniać narodom, które są dziś w składzie Federacji Rosyjskiej, czym są wartości integracji europejskiej i tłumaczyć, że istnienie poza imperium jest możliwe – powiedział Jewhen Mahda.

RadioZET.pl/PAP - Jarosław Junko 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET