Władimir Putin pod koniec lutego zdecydował się zaatakować niepodległą Ukrainę. Od miesięcy pojawiają się różne spekulacje na temat tego, dlaczego podjął taką decyzję i kto z jego najbliższego otoczenia miał na nią wpływ.
Jak pisze Wirtualna Polska, powołując się na doniesienia brytyjskiego "The Times", do inwazji na terytorium naszych wschodnich sąsiadów mieli przekonać go trzej bliscy współpracownicy: sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew, dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa Oleksandr Bortnikow i miliarder Jurij Kowalczuk.
Według informacji dziennika wśród tych, którzy mieli namawiać rosyjskiego dyktatora do ataku na Ukrainę, nie było Siergieja Szojgu. Ministra obrony określono jedynie jako "chwiejnego wykonawcę poleceń".
WP cytuje również inne ustalenia brytyjskich dziennikarzy, z których wynika, że duża część rosyjskich elit była zaskoczona decyzją o agresji i do końca uważała ją za blef ze strony Putina.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET