Putin użyje broni chemicznej? Dr Rożek: Największym atutem tej broni jest wywoływanie strachu

5 min. czytania
23.03.2022 18:40
Obserwuj nas na Google

Prezydent USA Joe Biden kilka dni temu ostrzegł, że Władimir Putin może użyć w Ukrainie broni chemicznej i biologicznej. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Piotr Pytel stwierdził na antenie Radia ZET, że rząd powinien przygotować Polaków do użycia przez Rosję broni chemicznej. - Będziemy potrzebować środków ochrony dróg oddechowych - powiedział generał. Polemizuje z nim dr Tomasz Rożek: - Największym atutem tej broni jest wywoływanie strachu i paniki - uważa fizyk i dziennikarz naukowy.

fot. RAMIL SITDIKOV/AFP/East News

- Putin jest przyparty do ściany i daje teraz fałszywe sygnały, które fabrykuje, w tym twierdzenia, że my, Ameryka, mamy w Europie broń biologiczną i chemiczną, co jest po prostu nieprawdą - powiedział Biden w poniedziałkowym wystąpieniu.

Zdaniem Amerykanów takie oskarżenia ze strony Rosji mają być pretekstem do użycia broni chemicznej lub biologicznej podczas inwazji na Ukrainę. To nie jedyny taki głos. W środę przed japońskim parlamentem prezydent Ukrainy  Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Rosja przygotowuje się do ataku z użyciem broni chemicznej. Co to jest za broń i jak mógłby wyglądać taki atak tłumaczy dr Tomasz Rożek.

Czym rożni się broń chemiczna od biologicznej?

- Broń biologiczna zawiera patogeny, czyli coś, co jest najczęściej wirusem lub bakterią. Z kolei broń chemiczna posiada związki chemiczne, czyli coś nieżywego. To są np. gazy bojowe, których cząsteczki chemiczne powodują mniejsze lub większe szkody w organizmie - wyjaśnia fizyk.

Broń chemiczna i biologiczna jest stosowana w bardzo podobny sposób, jak w przypadku rakiety, która niszczy budynki lub sprzęt wojskowy. - W przypadku broni chemicznej w pocisku znajduje się sprężony gaz. W momencie, gdy rakieta uderzy np. w ziemię lub budynek, uwalnia się gaz i obejmuje pewien obszar. Natomiast w przypadku broni biologicznej, uruchamia się mechanizm rozpylający patogeny - tłumaczy dr Rożek.

Redakcja poleca

W takich pociskach nie ma jednak ładunku wybuchowego, dlatego w pierwszych momentach trudno ocenić, czy spadająca rakieta była niewypałem, czy może zawiera niebezpieczne substancje chemiczne lub patogeny. W przypadku ataku bronią chemiczną po chwili powinien zacząć wydzielać się specyficzny zapach, który jest ostrzeżeniem dla przebywających w rejonie ataku ludzi. - Prawie wszystkie gazy bojowe możemy wyczuć. W przypadku sarinu to jest zapach jabłek. Dla chloru charakterystyczna jest woń, którą znamy, w nieporównywalnie mniejszy stężeniu, z wizyty na basenie - mówi dr Tomasz Rożek.

Niestety, użycie broni biologicznej jest trudniejsze do wykrycia. Skutki ataku mogą być odczuwalne dopiero po kilku dniach. Okres rozwoju niektórych patogenów może trwać nawet kilkanaście dni. 

- W przypadku broni chemicznej jest tak, że coś się dzieje: ludzie zaczynają się krztusić, mają oparzenia. W tym momencie można podjąć decyzję o ucieczce, np. na wyższe piętra budynku, bo większość gazów bojowych są jest cięższa od powietrza. W przypadku broni biologicznej, to tak nie działa. Spadaj jakiś pocisk i nie wybucha. Nie widzimy, żeby się cokolwiek działo. Mija kilka, kilkanaście dni i pojawiają się pierwsze objawy choroby, ale wtedy już jest za późno na jakąś reakcję. - twierdzi ekspert i dodaje: - broń biologiczna nie musi być wymierzona wyłącznie w człowieka. Może atakować np. plony, a ich uśmiercenie może prowadzić do głodu w danej społeczności.

Dr Rożek: Bzdurą jest twierdzenie, że można taką bronią zdobyć miasto

Czy to oznacza, że jest to broń idealna? Niekoniecznie. Jak zauważa dr Tomasz Rożek ma ona wiele wad. - Broni chemicznej, czy biologicznej nie można zastosować na dużym obszarze. Ładunek chemiczny lub biologiczny może rozprzestrzenić się jedynie na małym obszarze. Bzdurą jest twierdzenie, że można taką bronią zdobyć miasto.

Użycie takiej broni niesie za sobą także dużo zagrożeń i nieodwracalnych konsekwencji. - Broń biologiczna jest samopowielająca się, to znaczy, że zawarte w niej patogeny się rozmnażają. W latach 50. Brytyjczycy testowali na swoich poligonach skuteczność broni biologicznej, m.in. wąglika. Okazało się, że eksperymenty doprowadziły do skażenia tych terenów na 50 lat - przypomina dziennikarz naukowy. Dlatego trudno wyobrazić sobie, aby agresor planujący podbicie innego kraju podjął decyzję o użyciu na tym terenie broni biologicznej.

To nie wszystko. Atak przeprowadzony bronią chemiczną jest bardzo trudny do kontrolowania. Jego skuteczność również jest niełatwa do przewidzenia. -  Broń chemiczna to gazy, które nie są zbyt stabilne, a ich działanie to kilka, kilkanaście godzin. Jej użycie jest też bardzo uzależnione od pogody, temperatury i wiatru. Nie mówię tu o sile i kierunku wiatru, o których dowiadujemy się z prognozy pogody, a wiatrów lokalnych, które są mocno uzależnione od ukształtowania terenu. Ponadto, gdy stosujemy gaz, który jest cięższy od powietrza, on znajduje się przy samej glebie, więc jeżeli ktoś wejdzie na pierwsze lub drugie piętro, to w zasadzie przed nim się uchroni - wyjaśnia ekspert.

Broń chemiczna to narzędzie do wywoływania strachu. "To musi robić wrażenie"

Największym atutem broni chemicznej i biologicznej jest to, że agresorzy używają jej do wywoływania strachu i paniki. Dzięki temu mogą wpływać na zachowania i decyzje innych polityków, którzy czują na sobie presję przerażonych obywateli. 

- Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś zrzuca na jakieś miasto bombę chemiczną. Obszar jej działania jest mocno ograniczony, ale panika spowodowana tym atakiem rozszerza się natychmiastowo na cały świat. W kontekście broni masowego rażenia, za wyjątkiem broni jądrowej, która ma duży obszar rażenia, mówimy głównie o działaniach psychologicznych. Jeżeli ktoś ma z tyłu głowy, że bomba może spaść również na moje miasto i z tego powodu będę umierał w niewyobrażalnych męczarniach, to musi to robić wrażenie - tłumaczy ekspert.

Redakcja poleca

Gość Radia Zet gen. Piotr Pytel wskazał, jak należy zadbać o bezpieczeństwo obywateli w sytuacji ewentualnego ataku chemicznego. - Powinna być prowadzona w sposób odpowiedzialny, czyli taki, który nie będzie wywoływał paniki i negatywnych zjawisk społecznych, racjonalna kampania informacyjna w tym zakresie - stwierdził generał i dodał: - Potrzebujemy środków ochrony dróg oddechowych, np. masek MP5, w które powinno być wyposażone wojsko, ale także osoby biorące udział w działaniach związanych z zarządzaniem kryzysowym - zakończył.

Z takim podejściem nie zgadza się dr Tomasz Rożek. - Gdyby dziś polski rząd wydał takie zalecenie, to panika, która wybuchłaby z tego powodu miałaby gorsze skutki niż działanie tej bomby. Pamiętajmy, że głównym atutem tej broni jest wywoływanie strachu.

Inną kwestią jest, że nie przed każdym atakiem chemiczny, czy biologicznym możemy uchronić się zakładając maskę ochronną. - Niemcy prowadzili w czasie I wojny światowej badania nad stworzeniem gazu, który nie działałby przez system oddechowy, tylko przez skórę i byłby gazem parzącym. Co więcej, stworzyli takie gazy. Maska ma sens tylko wtedy, gdy gaz czy patogen wnika przez układ oddechowy. I to nie zwykła maska chirurgiczna tylko maska z odpowiednim zestawem filtrów. Musi być ona również odpowiednio założona, czego uczą się np. żołnierze. Tego nie uczy się cywilów, bo ludzie takich masek nie mają.

Ekspert: Związki chemiczne, które mogą być gazami bojowymi używane są też w przemyśle

Mimo że produkcja broni chemicznej i biologicznej jest zakazana, to nie oznacza to, że Rosja nie ma możliwości przeprowadzenia ataków chemicznych. Można ich dokonać za pomocą związków chemicznych, które są stosowane także w  przemyśle.  

- Wiele związków chemicznych, które mogą być gazami bojowymi to są substancje, które są wykorzystywane w przemyśle. Chlor, który może być użyty jako gaz bojowy, jest używany na co dzień w przemyśle. Tak samo fosgen - wyjaśnia dr Rożek.

Mimo że Rosja w 1997 r. ratyfikowała Konwencję o zakazie broni chemicznej (CWC), to są dowody na posiadanie przez służby tego kraju trującego gazu nowiczok. Tą substancją chemiczną rosyjscy agenci próbowali otruć byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala w 2018 roku i opozycjonistę Aleksieja Nawalnego dwa lata później.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET