Ratownik spod Nanga Parbat: Dochodzimy do Tomka i co dalej? Elisabeth mogła nie przeżyć

Redakcja
2 min. czytania
04.02.2018 10:38
Obserwuj nas na Google

Jeden z bohaterów brawurowej akcji ratunkowej na Nanga Parbat w Pakistanie opowiedział w rozmowie TVN24 o okolicznościach i ryzyku związanym z ratowaniem życia Elisabeth Revol. Wiedzieliśmy, że jeśli zostawimy Elisabeth, to ona może tej nocy nie przeżyć – mówił Jarosław Botor.

fot. Facebook/Jarosław Botor

 

Ratownik biorący udział w akcji ratunkowej na Nanga Parbat opowiedział w rozmowie z TNV24 o szczegółach i trudnych decyzjach, jakie musieli podjąć. – Gdyby Elisabeth dała radę sama schodzić, być może udałoby się zmierzać w stronę Tomka, choć było to obarczone dużym ryzykiem. Cały czas mieliśmy kontakt radiowy z Adamem Bieleckim i Denisem Urubko. Adama prosiłem, by nagrał dokładnie to, co Elisabeth powie o stanie Tomka. Powiedziała, że miał odmrożone ręce, odmrożone nogi, odmrożoną twarz. Nie współpracował z nią. Prawdopodobnie doszło do obrzęku mózgu, a może nawet płuc, bo leciała mu z ust krwawa wydzielina. Byliśmy przekonani, że musimy się skupić na tym, kto w tym momencie ma szanse na przeżycie. I była to Elisabeth. Czasu nie mieli. Wcale. Wiedzieliśmy, że jeśli zostawimy Elisabeth, to ona może tej nocy nie przeżyć. I tak była bardzo dzielna. Jest bardzo dzielnym wspinaczem, bardzo dzielną kobietą, bardzo dzielnym człowiekiem – mówił Botor.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku.

Lekarz Revol nie pozostawia złudzeń. Mówi o śmierci Mackiewicza

Po akcji ratunkowej na portalach społecznościowych pojawiły się komentarze krytykujące fakt nie podjęcia próby dojścia do Tomka Mackiewicza. Himalaista Adam Bielecki w rozmowie z „Wyborczą” wyjaśnił kilka istotnych kwestii. – Dochodzimy do Tomka i co dalej? Musielibyśmy go znosić. A dwie osoby, bez zasobów, nie są w stanie tego zrobić. To fizycznie niewykonalne. Nikt w tych warunkach i okolicznościach nie dałby rady. Nie decydowaliśmy sami, skontaktowaliśmy się z kierownikiem akcji Jarkiem Botorem. On konsultował się z bazą pod K2, z Krzyśkiem Wielickim. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że musimy się skupić na ratowaniu Eli – mówił 34-latek w rozmowie z Dominikiem Szczepańskim.

Obejrzyj najnowsze zdjęcia Jarosława Botora z Nanga Parbat i K2:

Facebook/Jarosław Botor

RadioZET.pl/Wyborza.pl/TVN24.pl/strz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET