Rosja grozi Ukrainie poważnymi konsekwencjami
Rosja zagroziła Ukrainie poważnym konsekwencjami za „prowokowanie konfliktu”. Zasugerowała też ostrą odpowiedź na „jakiekolwiek próby podważenia jej suwerenności i bezpieczeństwa”. Oświadczenie w tej sprawie wydało rosyjskie MSZ.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuca Ukrainie, że celowo sprowokowała niedzielny incydent w Cieśninie Kerczeńskiej, by doprowadzić do zaostrzenia sankcji przeciw Rosji.
Wcześniej w poniedziałek wiceszef MSZ Rosji Grigorij Karasin mówił o przemyślanym działaniu Ukrainy zaplanowanym na konkretny czas, miejsce i formę.
Rosja otworzyła ogień do ukraińskich okrętów. Są ranni– Cele są zrozumiałe: „wstrząśnięcie” Ukrainą poprzez ogłoszenie stanu wojennego, zmobilizowanie nastrojów antyrosyjskich na Zachodzie, zaostrzenie sankcji przeciwko Rosji – stwierdził Karasin.
Jego zdaniem Morze Azowskie „zostało wybrane przez Kijów i Zachód jako region, gdzie prowokacyjna aktywność Ukrainy może dać szybkie rezultaty”, a szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow dodał potem, że „złamane zostały podstawowe zapisy prawa międzynarodowego, nie tylko morskiego”.
W swoim oświadczeniu moskiewskie MSZ zagroziło poważnymi konsekwencjami za „prowokowanie konfliktu w koordynacji z USA i Unią Europejską”.
Zachód wzywa Rosję i Ukrainę do deeskalacji. Głos zabierają Chiny i TurcjaRosyjskie MSZ zażądało też od Kijowa pociągnięcia do odpowiedzialności „radykałów”, którzy napadli na rosyjskie przedstawicielstwa dyplomatyczne.
W nocy kilkaset osób przyszło przed ambasadę Rosji w Kijowie, by zaprotestować przeciwko rosyjskiej agresji na ukraińskie okręty w Cieśninie Kerczeńskiej. Mieli ze sobą papierowe statki, ale też petardy i słoiki z czerwoną farbą, które wrzucali za ogrodzenie.
– Nie było żadnej zorganizowanej akcji. Po prostu poczuliśmy, że musimy tu przyjść. Nie mogłabym siedzieć bezczynnie w domu, gdy Rosja tak jawnie atakuje mój kraj – mówiła jedna z uczestniczek demonstracji.
W niedzielę ukraińskie jednostki wojskowe, dwa kutry oraz holownik, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. Rosja twierdzi, że ukraińskie jednostki naruszyły granicę i wpłynęły na rosyjskie wody terytorialne. Do incydentu doszło w Cieśninie Kerczeńskiej, na wschód od anektowanego przez Rosję Krymu, przed mostem nad cieśniną, wybudowanym przez Rosję po aneksji.
RadioZET.pl/PAP/JŚ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET