Rosja o rzekomej dywersji ukraińskiej armii. Podano informację o "5 zabitych"
Rosyjskie wojsko podało niepotwierdzoną w żaden inny sposób informację o zabiciu 5 ukraińskich żołnierzy. Mieli oni wkroczyć na teren Federacji Rosyjskiej. Zniszczono również dwa wozy bojowe należące do "dywersantów" - podało dowództwo Południowego Okręgu Wojskowego. Ukraińska strona ostrzega od kilku dni o rosyjskich prowokacjach, które mają być pretekstem do rosyjskiej inwazji.
Według rosyjskiej państwowej agencji prasowej RIA Nowosti grupa ukraińskich żołnierzy przekroczyła granicę z Rosją w obwodzie rostowskim. W wyniku wymiany ognia miało zginąć 5 wojskowych z Ukrainy oraz zniszczono dwa wozy bojowe. Zdaniem dowództwa Południowego Okręgu Wojskowego ich celem miało być przeprowadzenie dywersji na terenie Federacji Rosyjskiej. Nikt z rosyjskich żołnierzy nie został ranny.
Incydent miał mieć miejsce we wsi Mitjakinskaja w obwodzie rostowskim ok. godz. 6 rano czasu miejscowego. Jednocześnie nie przedstawiono żadnych dowodów na rzekomą dewersję. Ukraińskie dowództwo stanowczo zaprzeczyło informacjom z Kremla. Podkreślono, że nie są prowadzone żadne działania wojskowe przy granicy z Rosją i obwodem rostowskim.
Ostrzał w Donbasie. Kijów przestrzega przed prowokacjami
Od kilku dni władze w Kijowie ostrzegają przed prowokacjami, które Rosja będzie chciała wykorzystać jako pretekst do nowej inwazji na Ukrainę. 150 tys. rosyjskich żołnierzy na granicach Ukrainy to za mało, by przeprowadzić operację na pełną skalę i zdobyć Kijów, jednak ryzyko działań hybrydowych w ostatnim czasie wzrosło - ocenili w poniedziałek eksperci ukraińskiego instytutu analitycznego Centrum Strategii Obronnych.
W poniedziałek miejscowości Szczastia i Wrubiwka w Donbasie były pod ostrzałem. Mieszkańcy uciekli do schronów, uszkodzona została infrastruktura - poinformował w poniedziałek szef władz obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy Serhij Hajdaj.
Szef władz obwodowych przekazał, że mieszkańcy Wrubiwki są bez prądu i gazu, ludzie uciekli do schronów. Uszkodzone zostały domy mieszkalne, a także gazociąg. Na razie nie ma możliwości, by przywrócić dostawy gazu, bo "ostrzały nie cichną" - alarmował Hajdaj. W poniedziałek
władze separatystycznych republik we wschodniej Ukrainie poprosiły o udzielenie pomocy wojskowej.
RadioZET.pl/AFP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET