Wojna w Ukrainie trwa od 24 lutego. W poniedziałek i wtorek (25 i 26 kwietnia) odnotowano szereg incydentów w separatystycznej republice Naddniestrza na terytorium Mołdawii. Doszło tam do serii eksplozji nieopodal ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenia dwóch przekaźników radiowych i "ataku" na jednostkę wojskową. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego są to rosyjskie prowokacje, które mają na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę.
Kontrolowana oraz wspierana politycznie i gospodarczo przez Rosję "republika" na wschodzie Mołdawii jest miejscem stacjonowania około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.
"Rosja stanie u bram Kiszyniowa". Doradca Zełenskiego ostrzega Europę
W miejscowości Cobasna w Naddniestrzu, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana.
"Jeśli Ukraina nie wytrzyma i ulegnie Rosji, to jutro wróg stanie u bram Kiszyniowa" - ocenił we wtorek na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. W jego ocenie Moskwa chce zdestabilizować sytuację w separatystycznym Naddniestrzu i wysłać Mołdawii sygnał, że powinna oczekiwać "gości".
"Są też jednak dobre wieści - Ukraina definitywnie zagwarantuje strategiczne bezpieczeństwo całego regionu. W tym celu musimy jednak zgodnie współpracować jako zespół" - napisał Podolak.
"Wojska rosyjskie rozlokowane w separatystycznym Naddniestrzu w Mołdawii zostały postawione w stan pełnej gotowości bojowej" - poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie, opisującym sytuację na froncie we wtorek na godz. 18 (godz. 17 w Polsce).
RadioZET.pl/ PAP/ Telegram
Wojna w Ukrainie na żywo. Najnowsze informacje
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET