Ojciec zginął na pokładzie Kurska. Jego syn nie przeżył wojny w Ukrainie
Rosyjskie media opisują historię 25-letniego Danisa Iszmuratowa, którego ojciec służył w atomowym okręcie wojennym Kursk. Jednostka zatonęła w 2000 r., a katastrofa była pierwszym poważnym kryzysem dla prezydenta Władimira Putina.
Wojna w Ukrainie przynosi ogromne straty osobowe i materialne dla rosyjskiej armii. Niesprowokowana inwazja wojsk Putina obnażyła słabość postsowieckiego sprzętu i błędnych strategii sił zbrojnych Rosji. Według Ukraińców przez ostatnie 8 miesięcy w wojnie zginęło ponad 70 tys. Rosjan (choć Kreml nie przyznaje się do tych statystyk).
Rosyjski dziennik "Kommiersant" podał, że na froncie w Ukrainie zginął 25-letni Danis Iszmuratow. Mężczyzna urodził się w 1997 r. we wsi Merjasowo w Republice Baszkortostan (jednostka administracyjna w południowej Rosji).
Ojciec zmarł na Kursku, a syn w Ukrainie
Śmierć 25-latka na froncie potwierdziła służba prasowa administracji Baszkortostanu. Danis pracował na wojskowym kontrakcie od ubiegłego roku.
Był synem Fanisa Iszmuratowa, technika zespołu turbin na pokładzie atomowego okrętu podwodnego Kursk. Statek zatonął 12 sierpnia 2000 r. w trakcie manewrów wojskowych. Katastrofa była pierwszym kryzysem po wyborze na prezydenta Rosji Władimira Putina. Kreml długo ukrywał prawdę o śmierci 118-osobowej załogi Kurska, a biurokracja i brak odpowiednich procedur opóźnił akcję ratunkową.
RadioZET.pl/Kommiersant
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET