Rosyjscy żołnierze zapadli na tajemniczą chorobę. Dowódcy przed nimi uciekają
Rosyjscy żołnierze skarżą się w mediach społecznościowych, że nikt nie udziela im pomocy medycznej, mimo że mają objawy niezdiagnozowanej choroby. Zarzucają dowództwu, że przed nimi ucieka - podała telewizja Biełsat.
Władimir Putin we wrześniu ogłosił “częściową mobilizację”. Od początku przebiegała ona chaotycznie i z problemami. Zdarzało się, że wezwania otrzymywali zmarli, a dla wielu żołnierzy brakowało nawet podstawowego wyposażenia, takiego jak hełmy, nie mówiąc o broni.
Ostatnio z Rosji napłynęły kolejne szokujące doniesienia. Jak podaje Biełsat, w mediach społecznościowych popularne stało się nagranie opublikowane przez powołanych w ramach mobilizacji żołnierzy 419. Gwardyjskiego Zmotoryzowanego Pułku Szkolnego, ulokowanego w mieście Kowrow.
Wojna w Ukrainie. Tajemnicza choroba zmobilizowanych żołnierzy z Rosji
- 12 (października - red.) zapędzili nas do jednego baraku, w którym powinno się znajdować 60 osób. Nas jest 125. Po trzech dniach wszyscy zaczęli mieć problemy z oddychaniem. Wszyscy mają kaszel z krwią - powiedział do kamery mężczyzna, który przedstawił się jako zastępca dowódcy plutonu.
Według informacji przekazanych w mediach społecznościowych zmobilizowani żołnierze w obwodzie włodzimierskim masowo zachorowali. Skarżą się, że nikt nie udzielił im pomocy medycznej, nie zostali nawet zdiagnozowani. Dowódcy przed nimi uciekają i każą szukać pomocy na własną rękę. Z relacji żołnierzy wynika, że reżim sanitarny nie jest przestrzegany – nie wyznaczono stref kwarantanny.
Żołnierze robili zdjęcia rentgenowskie płuc na własną rękę w prywatnym ośrodku zdrowia. Tam również nie otrzymali jednak odpowiedniej pomocy. Przepisano im antybiotyki, po których mają problemy z poruszaniem. Żołnierz, który wystąpił w nagraniu, powiedział, że martwi się o zdrowie żołnierzy.
RadioZET.pl/Biełsat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET