Podejrzany pożar w Rosji. Mieszkańcy zostali bez prądu
W rosyjskiej miejscowości Szebekino w obwodzie biełgorodzkim, tuż przy granicy z Ukrainą, wybuchł pożar na stacji energetycznej. Rosjanie oskarżyli Ukraińców o wywołanie pożaru. Kilka tysięcy mieszkańców zostało bez prądu.
O pożarze na stacji energetycznej w Szebekino w Rosji poinformował gubernator regionu. "Siły Zbrojne Ukrainy ostrzelały podstację energetyczną w Szebekino. Pociski uszkodziły transformator podstacji. Ponad 2 tysiące mieszkańców zostało odciętych od elektryczności. Nie ma ofiar ani rannych. Policja i inne służby operacyjne są na miejscu. Skutki pożaru zostaną jak najszybciej usunięte" - napisał Wiaczesław Gładkow. Jak dodał, pełne przywrócenie prądu w mieście może potrwać kilka godzin.
Zdjęcie pożaru zmieścił też na Twitterze brytyjski analityk i dziennikarz, który pracuje w Kijowie. "Kolejny podejrzany pożar w Szebekinie w obwodzie biełgorodzkim w Rosji, w pobliżu granicy z Ukrainą. Płonie podstacja elektryczna i brak prądu" - napisał Jimmy Rushton.
Pożar w Szebekino w Rosji. Mieszkańcy są bez wody i prądu
W mediach społecznościowych publikowane są nagrania z pożaru. Internauci komentują: "karma wraca". To komentarz do zmasowanych ataków rosyjskich na ukraińskie miasta, do których doszło w poniedziałek. Pojawiły się też informacje, że mieszkańcy Szebekino zostali też pozbawieni wody.
Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie w Rosji coraz częściej dochodzi do podejrzanych pożarów. Na początku września ogniem zajęło się centrum handlowe "Merkury" w Ufie, mieście położonym w europejskiej części kraju, kilkaset kilometrów od Kazania. Zdaniem niektórych ekspertów, pożary te nie są przypadkowe i odpowiadają za nie rosyjskie grupy związane z opozycją.
RadioZET.pl/Twitter/Telegram
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET