W Rosji coś drgnęło. "To już się dzieje". Badaczka wskazuje kluczową decyzję Putina
Decyzja o częściowej mobilizacji była kluczowa. Władimir Putin uderzył we własny elektorat - oceniła w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jej zdaniem w badaniach opinii publicznej i w nastrojach społecznych w Rosji widać "tąpnięcie w wizerunku" Putina, który ostatnimi działaniami próbuje zahamować spadek poparcia wśród obywateli.
Władimir Putin wydał rozkaz ataków rakietowych na Ukrainę, które przeprowadzane są od niedzieli (a w szerszej skali od poniedziałku rano). Rosyjski dyktator mści się za częściowe zniszczenie Mostu Krymskiego, co przypisuje ukraińskim służbom.
Ale nie tylko o to chodzi. Zdaniem prof. Agnieszki Leguckiej z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Putin próbuje w ten sposób wzmocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej, a przede wszystkim zahamować spadek poparcia dla swoich działań wśród samych Rosjan.
Putin traci poparcie? "To już się dzieje"
Na pytanie dziennikarki Wirtualnej Polski o to, ile jeszcze potrzeba, aby rosyjskie społeczeństwo przestało wierzyć swojemu prezydentowi, ekspertka odparła, że "to już się dzieje". - Nawet w rządowych badaniach, które są oczywiście trudne do zweryfikowania w kraju autorytarnym, widać tąpnięcia w wizerunku Putina - powiedziała.
Rozmówczyni WP podała przykład masowego exodusu Rosjan, którzy po 21 września - po ogłoszeniu przez władze częściowej mobilizacji - chcąc uniknąć poboru do wojska, uciekają z kraju. Przytoczyła również rezultaty badań Centrum Jurija Lewady, z których wynika, że spada poparcie dla Putina, choć "to niewielki spadek".
- Zadano pytanie, "czy obawiasz się czegoś w ostatnim czasie?", i tutaj wystrzeliły odpowiedzi, że Rosjanie obawiają się bardzo po 21 września. To, co ich niepokoi, to oczywiście częściowa mobilizacja. 47 proc. Rosjan tak odpowiedziało. A tylko 9 proc. przyznało, że zainteresowała ich kwestia pseudoreferendów na wschodzie Ukrainy - podkreśliła.
Widać, że decyzja o mobilizacji była kluczowa. Putin uderzył we własny elektorat
W opinii Leguckiej sytuacja i ewentualny "koniec Władimira Putina" są "bezpośrednio związane z frontem ukraińskim". Dodała też, że "wbrew pozorom propagandyści wokół Putina wcale go nie wspierają".
- Po tym, jak zaatakowany został Most Krymski, Margarita Simonjan z "Russia Today" napisała w mediach społecznościowych "i?", w domyśle "i co teraz?", niejako wymuszając reakcję Putina. To okrutny i brutalny sposób eskalowania i napędzania wojny ze strony także kręgu prezydenta Rosji - zaznaczyła.
Ataki rakietowe na Ukrainę. Relacja na żywo
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET