`

Wojna Rosji z Ukrainą przez 80 lat? "Następca Putina nie będzie miły"

PAP
2 min. czytania
24.08.2022 21:47
Obserwuj nas na Google

Wznawiany i zawieszany konflikt między Rosją a Ukrainą może trwać 50-80 lat - uważa prof. Michael Clarke, były dyrektor think tanku Royal United Services Institute (RUSI). Dodał, że perspektywy stabilności pojawić się mogą nie wraz z następcą Władimira Putina, lecz z jeszcze kolejnym przywódcą.

Władimir Putin i Kreml
fot. AFP PHOTO/ RIA-NOVOSTI/ KREMLIN POOL/ VLADIMIR RODIONOV/East News (ilustracyjne)

Wojna w Ukrainie w pełnoskalowej odsłonie toczy się dokładnie od pół roku. Plan Kremla, aby w ciągu kilku dni przejąć władzę w Kijowie i zmusić prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do emigracji, został zatrzymany przez opór Ukraińców i dostawy broni z Zachodu.

- Moje przypuszczenie jest takie, że te "zmagania" - to znaczy Rosja nie akceptująca, że Ukraina ma prawo być niepodległym państwem i Ukraina żyjąca z egzystencjalnym zagrożeniem dla swojego istnienia - będą trwały przez następne 50-80 lat. Myślę, że będzie seria konfliktów on/off - zawieszenia broni, po których po kilku lub kilkunastu latach nastąpi załamanie - powiedział w stacji Sky News prof. Michael Clarke, zapytany, jak długo może potrwać obecna wojna.

Redakcja poleca

Wojna w Ukrainie. Brytyjski ekspert ocenia ruchy Putina

- Historia oceni, że wszystko zaczęło się w latach 2013-14. Rok 2022 jest drugą rundą i to może się tymczasowo skończyć, jeśli Ukraina zdoła wypchnąć siły rosyjskie z terytoriów, które zdobyły od 24 lutego 2022 roku - mówił. Dodał, że byłoby to wielkie zwycięstwo dla Ukrainy oraz ogromna przegrana i upokorzenie dla Putina.

Jego zdaniem, rosyjski prezydent będzie miał szczęście, jeśli zdoła przetrwać 18 miesięcy konfliktu, biorąc pod uwagę, że do tego czasu liczba zabitych Rosjan może sięgnąć 200 tys., a gospodarka z wyjątkiem sektora energetycznego będzie w długoterminowej zapaści.

Zaznaczył, że nie należy się spodziewać, by odejście Putina wiele zmieniło. - Następca Putina nie będzie miłym człowiekiem, a wrogość wobec Ukrainy będzie prawdopodobnie kontynuowana. Perspektywy jakiejś głębszej stabilności dla Ukrainy pojawią się, jak sądzę, dopiero wraz z jeszcze kolejnym rosyjskim przywódcą po Putinie, a i to jest nie więcej niż nadzieją - ocenił.

RadioZET.pl/PAP - Bartłomiej Niedziński 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET