`

"Mój syn buduje z klocków bunkry i schrony". Poruszająca relacja mieszkanki Kijowa

3 min. czytania
15.03.2022 08:01
Obserwuj nas na Google

- Mój syn z klocków Lego buduje teraz schrony i bunkry. [...] Gdy niedawno bawiliśmy się klockami Lego, rozległ się alarm przeciwlotniczy. Aleksander szybciutko zaczął budować z klocków schron, by zapewnić swoim dinozaurom bezpieczeństwo - opowiadała w rozmowie korespondentką Polskiej Agencji Prasowej mieszkanka Kijowa.

Kijów
fot. Metro w Kijowie/Aris Messinis/AFP/East News (zdjęcie poglądowe)

Wojna w Ukrainie trwa od 24 lutego. Rosjanie wciąż ostrzeliwują największe ukraińskie miasta - Kijów, Charków, Mariupol - bezskutecznie usiłując przejąć nad nimi kontrolę. Bombardowanie miast wiąże się jednak ze zniszczeniami budynków użyteczności publicznej - szkół, szpitali czy budynków mieszkalnych.

Cierpi również ludność cywilna. Część mieszkańców zginęło bądź zostało rannych, tysiące zostały zmuszone do ewakuacji z miejsc swojego zamieszkania. Kolumny z uchodźcami również nie są w 100 proc. bezpiecznie - we wtorek rano Rosjanie ostrzelali jedną z nich w podkijowskim Hostomlu. O swoich przeżyciach w rozmowie z korespondentką Polskiej Agencji Prasowej opowiedziała Kateryna, 32-letnia mieszkanka stolicy Ukrainy.

Wojna w Ukrainie. Poruszająca relacja mieszkanki Kijowa

 - Nasze kijowskie mieszkanie znajduje się nieopodal lotniska Żulany, które o godz. 4 nad ranem, 24 lutego, zaczęły bombardować wojska rosyjskie - zaczęła swoją relację.  - Natychmiast się obudziłam i nie mogłam zrozumieć, czy to wojna, czy po prostu coś grzmi. Zaczęłam szukać jakiejś informacji na portalach społecznościowych. Przeczytałam, że wojska rosyjskie wtargnęły na terytorium Ukrainy. Obudziłam męża - dodała.

Redakcja poleca

- Zaczęliśmy się zastanawiać, co robić. W czacie służbowym moje koleżanki i koledzy zaczęli pisać, że koło nich też spadają bomby. Nadmienię, że jestem piarowcem i moja firma ma współpracowników w całym kraju. Zadzwoniłam do siostry ze słowami: zaczęło się. Generalnie można powiedzieć, że to "zaczęło się" stało się wyrazem tego poranka. Moja siostra szybko się spakowała, wsiadła do samochodu i przyjechała po nas - relacjonowała kobieta w rozmowie z dziennikarką.

- Udaliśmy się do rodziców, którzy mieszkają w obwodzie żytomierskim. Gdy tylko przyjechaliśmy, mąż zarejestrował się w miejscowym Oddziale Obrony Terytorialnej, gdzie już działa mój tata. Z mamą i siostrą również na wszelkie sposoby staramy się pomóc przybliżyć zwycięstwo Ukrainy. Pomagamy uchodźcom, działamy na polu informacyjnym etc. - opowiadała Ukrainka.

Ale wrócę do tego feralnego 24 lutego. Droga, która tradycyjnie zajmuje trzy godziny, trwała 12. Mój 7-letni syn, który miał tego dnia iść do szkoły, cały dzień spędził w samochodzie. On jest w I klasie i kilka dni po wybuchu wojny, gdy rosyjscy okupanci zburzyli szkołę w Żytomierzu, zapytał mnie, czy jego szkoła też została zburzona. Innego dnia, gdy zapytał: "Czy moja nauczycielka żyje?", zatkało mnie. - Kateryna, 32-latka z Kijowa

- Zauważyłam, że Aleksander stał się bardzo energiczny i emocjonalny. Mam nawet wrażenie, że całe te emocje chce on "wybiegać" i "wyskakać". Gdy niedawno bawiliśmy się klockami Lego, rozległ się alarm przeciwlotniczy. Aleksander szybciutko zaczął budować z klocków schron, by zapewnić swoim dinozaurom bezpieczeństwo. Zrobił w nim również specjalne pomieszczenie dla ich dzieci, ponieważ widział, że zabieraliśmy z kijowskiego mieszkania wszystkich nasze zwierzęta domowe - zaznaczyła.

ZOBACZ TAKŻE: Wojna na żywo - najnowsze informacje

- Pewnego razu widziałam, jak bawił się z młodszym kolegą i zapytał go, czy ten zna hymn Ukrainy na pamięć. Podkreślił, że samodzielnie się go już nauczył. Przed snem zawsze czytam mu bajki i jeśli wcześniej po prostu rozmawialiśmy o historii, którą przeczytaliśmy, to teraz nasze rozmowy dotyczą przyszłości - mówiła.

- Dotyczą tego, kiedy wrócimy do Kijowa, kiedy skończy się wojna, dlaczego Rosja nas zaatakowała, czy ocalało nasze kijowskie mieszkanie i jego zabawki. Parę dni temu Aleksander powiedział mi, że w przyszłości chce piec bułeczki i żeby nie było wojny" - zakończyła swoją poruszającą opowieść Kateryna.

Wojna w Ukrainie. Relacja na żywo

RadioZET.pl/PAP (T. Artuszewska)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET