Zamienił klub nocny w schron. Mieszkaniec Mariupola uratował przynajmniej 200 osób
Mychajło Puryszew udostępnił mieszkańcom zaatakowanego przez Rosję Mariupola swój klub nocny. Schronienie w tym miejscu znalazło przynajmniej 200 osób. – To bolesne, że w XXI wieku dzieją się takie rzeczy – mówił właściciel klubu, który pomaga mieszkańcom miasta.
Mariupol nieustannie jest pod rosyjskim ostrzałem. Mychajło Puryszew, właściciel klubu nocnego w okupowanym mieście, opowiedział w rozmowie z CNN, jak zorganizował konwoje, aby pomóc w ewakuacji 200 osób z oblężonego miasta. Klub nocny zamienił w schron, w którym ukrywały się m.in. kobiety z dziećmi. Wykorzystał też własny samochód dostawczy, by organizować transport żywności do schronu. Mychajło nie przestał pomagać nawet, gdy podczas jednej z takich misji znalazł się pod ostrzałem, a jego pojazd został poważnie uszkodzony, o czym opowiedział w poniższym nagraniu.
Mieszkaniec Mariupola uratował setki osób. „To bolesne, że w XXI wieku dzieją się takie rzeczy”
W rozmowie z CNN Puryszew opowiedział, że widział w Mariupolu zdesperowanych ludzi, starających się znaleźć jedzenie i wodę. Dostawy pomocy humanitarnej nie wystarczały dla wszystkich.
- Oni wszyscy po prostu walczyli. Podczas jednego wyjazdu prawie przewrócili mojego vana, to była walka o przetrwanie. Patrzyłem na to i rozumiałem, że walka o przetrwanie toczy się w pobliżu naszego vana, który przyjechał z pomocą humanitarną, i to był absolutnie przerażający widok – powiedział CNN Puryszew.
Szczerze mówiąc kilka razy złapałem się na myśli, że nie chcę tam wracać. Nie chciałem już tego oglądać. A jednak wciąż wracałem, bo zrozumiałem, że nikt inny tego nie zrobi
Dodał, że cały czas boi się o własne dzieci, ale nie przestaje pomagać innym. Redaktorka CNN, która tłumaczyła słowa rozmówcy z Ukrainy, nie mogła powstrzymać łez. - To bolesne, że w XXI wieku coś takiego dzieje się w naszym kraju. To się dzieje mojemu miastu. To jest ból, ból naszego kraju – mówił Mychajło.
Mariupol na południu Ukrainy atakowany jest niemalże od początku wojny, którą Rosjanie rozpętali 24 lutego. W okupowanym mieście mieszkańcy znaleźli schron także m.in. w budynkach po fabryce Azowstal. Przebywa tam nawet tysiąc osób, w tym kobiety i dzieci. W ostatnich dniach doszło jednak do ataków wojsk Putina na znajdujący się tam szpital polowy. W mieście sytuacja humanitarna pogarsza się z dnia na dzień: brakuje wody i żywości, nie ma prądu ani łączności. Zginęły tysiące cywilów.
RadioZET.pl/PAP/CNN
WOJNA W UKRAINIE. RELACJA NA ŻYWO
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET