`

Amerykańska armia zaatakowała kolejną łódź z narkotykami. Są ofiary śmiertelne

2 min. czytania
05.12.2025 02:31
Obserwuj nas na Google

Siły zbrojne USA przeprowadziły w czwartek kolejny atak na łódź podejrzaną o przemyt narkotyków na wschodnim Pacyfiku - poinformowało Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM). W ataku zginęły cztery osoby.

Pete Hegseth
fot. Julia Demaree Nikhinson/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Połączona Grupa Zadaniowa Southern Spear przeprowadziła śmiercionośny atak na przemytniczą łódź na wodach międzynarodowych 4 grudnia na polecenie sekretarza wojny Pete'a Hegsetha.
  • W wyniku ataku zginęło czterech narkoterrorystów, a była to 22. akcja wymierzona w podejrzane jednostki na Pacyfiku lub Morzu Karaibskim.
  • Admirał Frank Bradley tłumaczył się z kontrowersyjnych działań w Kongresie, zaprzeczając, jakoby polecenie zabicia ocalałych z ataku było wcześniej wydane przez szefa Pentagonu.

Kolejny atak na łódź przemytniczą

„4 grudnia, na polecenie sekretarza wojny Pete'a Hegsetha, Połączona Grupa Zadaniowa Southern Spear przeprowadziła śmiercionośny atak kinetyczny na statek na wodach międzynarodowych, należący do organizacji terrorystycznej. Informacje wywiadowcze potwierdziły, że statek przewoził nielegalne narkotyki i przepływał znanym szlakiem przemytu narkotyków na wschodnim Pacyfiku” - napisano w oświadczeniu SOUTHCOM na portalu X. Dowództwo poinformowało, że w wyniku ataku zginęło czterech „narkoterrorystów”.

Do wpisu dołączono nagranie wideo ataku, na którym widać wypełnioną paczkami motorówkę, która po rażeniu rakietą stanęła w płomieniach.

Kontrowersje wokół ataków na Pacyfiku

Był to 22. atak na łódź podejrzanych o przemyt narkotyków na Pacyfiku lub Morzu Karaibskim. Łącznie na skutek uderzeń zginęło 86 osób. Do ataku doszło na tle kontrowersji dotyczących pierwszego z serii uderzeń, które miało miejsce 2 września. Dwóch mężczyzn, którzy przeżyli początkowy atak zostało potem dobitych drugim uderzeniem, co według krytyków mogło stanowić zbrodnię wojenną. W czwartek z incydentu tłumaczył się w Kongresie dowódca sił specjalnych, który kierował akcją, adm. Frank Bradley.

Według uczestników spotkania, admirał przeczył doniesieniom mediów, że szef Pentagonu Pete Hegseth wydał mu uprzedni rozkaz „zabicia wszystkich”. Miał też tłumaczyć, że zdecydował się polecić powtórny atak, bo rozbitkowie próbowali kontynuować swoją misję.

Źródło: RADIO ZET/Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET