`

Andrzej Poczobut odmówił ułaskawienia? "Nie chciał złożyć wniosku do Łukaszenki"

2 min. czytania
13.12.2025 18:36
Obserwuj nas na Google

Białoruska działaczka opozycyjna Julia Juchno, mieszkająca na co dzień we Włoszech, poinformowała w sobotę PAP, że przebywający w białoruskim więzieniu Andrzej Poczobut odmówił ułaskawienia i dlatego nie znalazł się na liście osób uwolnionych przez reżim Łukaszenki. Jej zdaniem "to nie było uwolnienie więźniów, ale sprzedaż zakładników w zamian za zniesienie sankcji".

Andrzej Poczobut
fot. LEONID SHCHEGLOV/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka ułaskawił 123 osoby, ale nie znalazł się wśród nich dziennikarz Andrzej Poczobut, który odmówił złożenia wniosku o łaskę.
  • Ułaskawienie więźniów politycznych, w tym Maryi Kalasnikawy i laureata Nagrody Nobla Alesia Bialackiego, było związane z decyzją o zniesieniu sankcji na fabrykę potasu Bielaruskali.
  • Pomimo uwolnienia więźniów politycznych, działacze opozycyjni podkreślają, że represje na Białorusi nie ustały, a uwolnieni są traktowani jak zakładnicy wymienieni za korzyści gospodarcze reżimu.

Łukaszenka ułaskawił 123 osoby. Wśród nich nie ma Andrzeja Poczobuta

- On odmówił ułaskawienia. Nie chciał złożyć wniosku o to do Łukaszenki - tak odpowiedziała przedstawicielka opozycyjnej Ambasady Ludowej Białorusi we Włoszech, zapytana przez PAP o to, jak wytłumaczyć to, że na liście osób wypuszczonych z więzienia nie ma dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Julia Juchno dodała, że według niej Poczobut "nie zgadzał się na to przymusowe zwolnienie, bo wiele razy mówił, że nie chce wyjść na wolność w ten sposób". 

- To nie jest pierwszy raz, gdy Łukaszenka sprzedaje więźniów politycznych w zamian za zniesienie sankcji. Tym razem zniesione zostały sankcje na dużą fabrykę potasu Bielaruskali. Uwolniono 123 osoby, wśród nich Maryję Kalasnikawą, Wiktora Babarykę, laureata Nagrody Nobla Alesia Bialackiego. Ale my musimy być przytomni i świadomi, że represje nie kończą się, a sytuacja na Białorusi nie zmienia się.

Redakcja poleca

- Oczywiście jesteśmy bardzo szczęśliwi, że te osoby zostały uwolnione i że mogą teraz zacząć nowe życie, ale nie mogę tego nazwać uwolnieniem, bo faktycznie ludzie ci zostali wypuszczeni i siłą deportowani. To nie jest normalne uwolnienie, jakim powinno być. W kraju zostały ich rodziny, a więc będzie wiele problemów - zaznaczyła białoruska działaczka żyjąca na emigracji.

Juchno podkreśliła: - My jako siły demokratyczne jesteśmy gotowi ich przyjąć i pomóc im. Już rozpoczęła się zbiórka pieniędzy dla tych zwolnionych osób. Trzeba dodać, że po tym Łukaszenka nie zatrzyma się z represjami i dalej więzi ludzi. Możemy tylko mieć nadzieję, że coś naprawdę się zmieni, bo to jest tylko wymiana. Ja mogę powiedzieć, że obserwujemy proces, w którym zakładnicy są sprzedawani, bo to są zakładnicy reżimu, którzy zostali wymienieni za zniesienie sankcji na tę fabrykę potasu, a ona przynosiła zawsze dużo pieniędzy Łukaszence.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET