Atak Rosjan na dron USA. Kreml zapowiada, co dalej po zniszczeniu maszyny
Rosja zamierza wydobyć wrak amerykańskiego drona wojskowego, który rozbił się nad Morzem Czarnym po zderzeniu z myśliwcem wojskowym Su-27. O wysiłkach Kremla w tym kierunku mówił w środę sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew.
Rosja uderzyła w amerykański dron wojskowy nad Morzem Czarnym we wtorek 14 marca. Myśliwiec Su-27 wleciał w drona MQ-9 Reaper w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, powodując jego runięcie do wody. Najpierw - wraz z innym myśliwcem - samoloty spuszczały paliwo lotnicze w kierunku amerykańskiej maszyny, a następnie jeden z nich uderzył w silnik Reapera.
Operatorzy drona byli zmuszeni skierować go do morza - podało we wtorek Dowództwo Europejskie Sił Zbrojnych USA (EUCOM). Telewizja CNN podała, że zdołali przed zniszczeniem maszyny wymazać z niej wrażliwe dane, w tym oprogramowanie używane do zbierania danych wywiadowczych.
Atak Rosjan na dron USA. Kreml zapowiada próbę wydobycia wraku
Moskwa zapowiedziała w środę, że mimo wszystko będzie próbowała wydobyć z akwenu wrak amerykańskiej maszyny. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej gen. Nikołaj Patruszew zapowiedział, że Kreml będzie starał się odzyskać zestrzelony dron z USA. Zaznaczył, że nie ma pewności, czy taki wysiłek zakończy się powodzeniem.
- Trzeba to zrobić. I na pewno będziemy nad tym pracować – powiedział Patruszew, bliski zaufany Władimira Putina, cytowany przez agencję AFP. Dolał wręcz oliwy do ognia, oskarżając USA o stanie się bezpośrednią stroną walk między Rosją a Ukrainą.
Incydent doprowadził do rozmowy sekretarza obrony USA Lloyda Austina z ministrem obrony Rosji Siergiejem Szojgu. - Właśnie skończyłem rozmowę telefoniczną z moim rosyjskim odpowiednikiem, ministrem Szojgu. Jak wielokrotnie mówiłem, ważne jest, by wielkie mocarstwa były wzorami przejrzystości i komunikacji. Stany Zjednoczone będą nadal latać i operować gdziekolwiek tylko pozwala na to prawo międzynarodowe. A Rosja ma obowiązek operować swoimi wojskowymi samolotami w bezpieczny i profesjonalny sposób - powiedział Austin.
Odmówił jednocześnie podania szczegółów rozmowy z Szojgu. Rozmowę ze swoim odpowiednikiem, szefem Sztabu Generalnego Rosji gen. Walerijem Gierasimowem odbyć ma również najwyższy rangą amerykański dowódca gen. Mark Milley. Szojgu, jak podaje kremlowska agencja TASS, zwrócił uwagę swojemu amerykańskiemu odpowiednikowi, że przyczyną incydentu było "nieprzestrzeganie przez Stany Zjednoczone strefy ograniczenia lotów, ogłoszonej przez Rosję". Zaznaczył też, że loty amerykańskich dronów u wybrzeży Krymu mają charakter prowokacyjny, co "stwarza warunki do eskalacji sytuacji". Szojgu miał stwierdzić, że Rosja nie jest zainteresowana takim rozwojem wydarzeń, ale "będzie proporcjonalnie reagować na wszelkie prowokacje".
Jak przekazał reporter telewizji PBS Nick Schifrin, powołując się na przedstawiciela Pentagonu, który z kolei widział nagranie wideo incydentu, Su-27 uderzył w MQ-9 w "niekontrolowany sposób" i próbował uniknąć zderzenia, kiedy uderzył w śmigło drona. "To nie jest coś, co widziałbyś u profesjonalnego pilota. To była amatorka" - stwierdził rozmówca PBS.
RadioZET.pl/AFP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET