Bez rakiet i czołgów, skromniejsza parada Putina. Ukraina wstrzymała ataki
Na Placu Czerwonym w Moskwie odbyły się tegoroczne obchody Dnia Zwycięstwa. Tym razem rosyjska parada miała jednak wyraźnie skromniejszy charakter. Zamiast rozbudowanego pokazu czołgów, rakiet i najnowszego sprzętu wojskowego uwagę zwracała obecność rodzin rosyjskich żołnierzy poległych na froncie w Ukrainie. Kreml tłumaczy ograniczenie prezentacji uzbrojenia koniecznością wykorzystania sprzętu w trwającej „specjalnej operacji wojskowej”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Moskwa świętowała paradę zgodnie z planem, do czego przyczyniło się czasowe zawieszenie działań zbrojnych ze strony Ukrainy, ogłoszone przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
- Podczas parady, Władimir Putin skupił się na zarzutach wobec NATO, oskarżając je o militarne i finansowe wspieranie Ukrainy, jednocześnie ignorując zawieszenie broni.
- Obchody w Moskwie odbyły się bez udziału przywódców zachodnich, z wyjątkiem premiera Słowacji Roberta Fico, który musiał dotrzeć okrężną trasą z powodu zamkniętej przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich.
Spokojny przebieg parady w Moskwie
Jak podkreśla reporter Radia ZET Miłosz Gocłowski, uroczystości przebiegły spokojnie, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami strony ukraińskiej. Władze w Kijowie poinformowały bowiem o zgodzie na czasowe zawieszenie działań zbrojnych, które ma obowiązywać do poniedziałku.
Decyzję w tej sprawie ogłosił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ukraina zadeklarowała, że podczas rosyjskich obchodów nie będzie kierować rakiet ani dronów w stronę Moskwy.
Putin atakuje Ukrainę i oskarża NATO
Mimo obowiązującego rozejmu rosyjski przywódca Władimir Putin w swoim przemówieniu nie wspomniał o zawieszeniu broni. Skupił się natomiast na wojnie w Ukrainie, przekonując, że Rosja walczy nie tylko z Ukrainą, ale również z całym NATO wspierającym Kijów militarnie i finansowo. Putin przekonywał też, że Rosja osiąga sukcesy na froncie i zmierza do zwycięstwa w „specjalnej operacji wojskowej”.
Reporter Radio ZET podkreśla, że tegoroczne obchody odbyły się praktycznie bez udziału zachodnich przywódców. Jedynym liderem państwa Unii Europejskiej obecnym w Moskwie był premier Słowacji Robert Fico, uznawany za jednego z najbardziej prorosyjskich polityków w UE. Musiał on dotrzeć do Rosji okrężną trasą, ponieważ kraje bałtyckie nie zgodziły się na przelot jego samolotu przez swoją przestrzeń powietrzną.
Kijów zgodził się na rozejm m.in. po apelach prezydenta USA Donald Trump. Strona ukraińska zaznaczyła jednak, że jeśli Rosja naruszy warunki zawieszenia broni, Ukraina odpowie militarnie, uderzając wyłącznie w cele infrastruktury wojskowej i energetycznej. Donald Trump zapowiedział jednocześnie, że będzie próbował przekonać obie strony konfliktu do wydłużenia okresu obowiązywania rozejmu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET