`

W 1990 roku na polski statek napadli piraci. Więzili ich przez trzy tygodnie

3 min. czytania
04.12.2025 14:29
Obserwuj nas na Google

3 stycznia 1990 r. na polski statek „Bolesław Krzywousty” płynący z Sudanu do Erytrei napadli piraci. Uprowadzili Polaków na ląd i przetrzymywali ich w niewoli przez trzy tygodnie. Historię udokumentowała lekarka pokładowa dr Krystyna Obolewicz-Dąbrowska w książce pt. „Mayday!.. Mayday!..”.

Erytrea
fot. Erytrea/Planet Observer/UIG/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jakich okolicznościach piraci napadli na statek „Bolesław Krzywousty”.
  • Co przewoził statek.
  • Czy Polacy wrócili do domu.

Co przewoził „Bolesław Krzywousty”?

6 listopada 1989 roku polski statek handlowy „Bolesław Krzywousty” wypłynął z Gdyni do ogarniętej wojną Etiopii. Od lat 60. XX w. trwał konflikt Etiopii ze zbuntowaną prowincją Erytreą. W 1962 roku cesarz Haile Selassie odebrał Erytrei autonomię przyznaną w połowie wieku przez ONZ, co spotkało się z buntem mieszkańców. W 1989 roku konflikt przekształcił się w pełnowymiarową wojnę.

„Bolesław Krzywousty” był oficjalnie statkiem handlowym, w chwili ataku piratów 3 stycznia 1990 roku miał na pokładzie wyłącznie bawełnę, ale sprawa była złożona. „Jak się później okazało, atak partyzantów na polski statek handlowy nie był jednak tak zupełnie przypadkowy” - zaznaczył we wstępie książki „Mayday!.. Mayday!..” Jerzy Drzemczewski z Porta-Mare - Pomorskiej Oficyny Wydawniczo-Reklamowej. „Wywiad wojskowy LFWE (Ludowego Frontu Wyzwolenia Erytrei - przyp. red.) musiał wiedzieć, że Polska od lat eksportowała poważne ilości sprzętu wojskowego do Etiopii (…) Sprzęt wojskowy znajdował się również w ładowniach „Bolesława Krzywoustego”, gdy ten 6 listopada 1989 r. opuszczał Gdynię. Było to ok. 50 ton polskiej amunicji, którą jednak wyładowano w Akabie w Jordanii oraz w Hodejdzie w Jemenie Południowym jeszcze w końcu listopada” - czytamy.

Trzygodzinny ostrzał

3 stycznia 1990 r. o godz. 16:30, w drodze z Portu Sudan do Massawy, głównego portu w Etiopii, lekarkę pokładową dr Krystynę Obolewicz-Dąbrowską obudziło dobijanie się do drzwi. „Strzelali do mnie! - woła głośno zdenerwowany Mietek. - Kto do ciebie strzelał? - pytam osłupiała. - Bandyci z tych łodzi! - mówi, wskazując ręką na morze” - wspominała lekarka w książce pr. „Mayday!.. Mayday!..”.

Mayday, mayday
Fot.

Ostrzał z broni maszynowej i granatników trwał bite trzy godziny. Oficer, który w momencie rozpoczęcia ataku był na mostku, nie przeżył. Gdy na statku rozprzestrzenił się pożar, napastnicy pozwolili 29 członkom załogi i 1 pasażerce (żonie mechanika) wsiąść na jedyną ocalałą szalupę i uprowadzili ich na ląd. Piraci byli bardzo młodzi, wręcz kilkunastoletni. Podpłynęli motorówkami. „Później dowiedzieliśmy się, że napadli na nas partyzanci z Ludowego Frontu Wyzwolenia Erytrei. Napastnicy dziwili się, że jesteśmy Polakami, a nie Rosjanami, wiedzieli, kto to Lech Wałęsa” - wspominała w książce dr Krystyna Obolewicz-Dąbrowska.

W niewoli

Polacy spędzili w niewoli trzy tygodnie. Wielokrotnie zmieniali miejsce pobytu. „Pustynia, gromada marznących ludzi i kilku wyrostków z karabinami” - pisała dr Krystyna Obolewicz-Dąbrowska. Traktowali ich dobrze - dawali ryby, podpłomyki, herbatę, a nawet papierosy. Męczyły ich jednak upał w dzień, chłód w nocy, rozmaite choroby oraz komary. Rozważali ucieczkę, głodówkę, ostatecznie 21 stycznia rano nadeszła wreszcie upragniona wiadomość: pomogli Amerykanie, po południu będą wolni.

Przedstawiciel rządu Etiopii przeprosił Polaków za pomyłkę i odesłał ich do domu. W sprawie „Bolesława Krzywoustego” interweniował Lech Wałęsa, o uwolnienie zbiegał również syn kapitana w Kanadzie, który, jak pisze dr Obolewicz-Dąbrowska, „bezpośrednio zwracał się do Białego Domu i Kongresu USA”.

Polski wrak

Kapitan, na którego przez chwilę próbowano zrzucić winę, został oczyszczony z zarzutów przez Izbę Morską w Gdyni. Polskie Linie Oceaniczne wypłaciły załodze odszkodowania. Wrak „Bolesław Krzywousty” wciąż stoi nieopodal Erytrei.

Źródło: Radio ZET/„Mayday!.. Mayday!..” K. Obolewicz-Dąbrowska, Porta-Mare - Pomorska Oficyna Wydawniczo-Reklamowa

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET