Zginęło niemowlę. Dramatyczne okoliczności śmierci dziecka
Grupa nastolatków w kradzionym samochodzie doprowadziła do śmiertelnego wypadku. Ofiarą jest 6-miesięczny chłopiec, który zmarł na skutek pęknięcia czaszki. Policja przekazała, że 17 i 14-latek zostali oskarżeni o wykroczenie i jak do tej pory nie postawiono im innych zarzutów.
W niedzielę 16 kwietnia w West Garfield Park, jednej z dzielnic Chicago w USA, doszło do dramatycznego wypadku. Według policji doprowadziła do niego grupa nastolatków, która jadąc skradzionym hyundaiem, zderzyła się z samochodem marki Ford.
W fordzie były cztery osoby, które z obrażeniami przewieziono do szpitala. W najgorszym stanie był 6-miesięczny Cristian Uvidia, który doznał pęknięcia czaszki. Niestety, medykom nie udało się uratować chłopca. "Jesteśmy zdruzgotani i załamani. Będzie nam brakowało jego uśmiechu" - napisała przyjaciółka rodziny Annelisse Rivera.
Zginęło niemowlę. Zarzuty są "zniechęcające"
Po tym tragicznym wypadku dwoje z czterech nastolatków, którzy byli w skradzionym hyundaiu, usłyszało zarzuty. Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że - jak podaje "New York Post" - policja oskarżyła ich jedynie o jedno wykroczenie, dotyczące wtargnięcia na teren posesji, z której ukradli samochód. "W niedzielę wieczorem (23 kwietnia - red.) rzecznik policji w Chicago przekazał, że do tej pory nastolatkom nie postawiono kolejnych zarzutów" - czytamy w mediach.
Annelisse Rivera zarzuty wobec nastolatków określiła jako "zniechęcające". - Swoją kilkuminutową przejażdżką zniszczyli życie całej rodziny - powiedziała w rozmowie z kanałem FOX32. Według "New York Post" policja cały czas bada tę sprawę, a w toku śledztwa charakter zarzutów wobec 14 i 17-latka może się zmienić.
RadioZET.pl/"New York Post"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET