Człowiek Trumpa chce być mediatorem w rozmowach Ukraina-Rosja. "Kilka osób było zszokowanych"
Urodzony w Moskwie w czasach ZSRR prawnik prezydenta-elekta USA Donalda Trumpa Boris Epshteyn zaproponował, że zostanie specjalnym wysłannikiem Waszyngtonu ds. wojny na Ukrainie i mediatorem między Kijowem a Rosją - poinformował w sobotę "The New York Times", powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.
- Donald Trump wygrał 5 listopada wybory prezydenckie w USA i 20 stycznia 2025 roku po czterech latach przerwy wróci do Białego Domu
- Prezydent-elekt jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał, że doprowadzi do błyskawicznego zakończenia wojny w Ukrainie i rozpoczęcia negocjacji Kijów-Moskwa
Prawnik Trumpa chce być mediatorem w rozmowach Ukraina-Rosja
Nie ma żadnych konkretnych informacji na temat tego, w jaki sposób Donald Trump miałby zakończyć wojnę w Ukrainie "w 24 godziny"lub "w kilka dni", ani co dokładnie miałby obiecać zasiadającym przy stole negocjacyjnym Wołodymyrowi Zełenskiemu i Władimirowi Putinowi. Wiadomo jednak, że pojawił się już chętny, który wziąłby na siebie rolę mediatora w takich rozmowach. To urodzony w Moskwie w czasach ZSRR prawnik prezydenta-elekta Boris Epshteyn.
Według dziennika "New York Times" Epshteyn złożył Trumpowi taką propozycję podczas wspólnego lotu do Waszyngtonu na pierwsze po wyborach spotkanie z kończącym swoją kadencję prezydentem Joe Bidenem. "NYT" podkreśla, że Epshteyn urodził się w Rosji w 1981 roku i mieszkał tam jako dziecko i zwraca uwagę, że prawnik ten "nie ma doświadczenia w polityce zagranicznej". Ten miał jednak przekonywać, że na jego korzyść działa fakt, iż ma krewnych zarówno w Rosji, jak i w Ukrainie.
"Kilka osób w samolocie było zszokowanych pomysłem mianowania Epshteyna na wrażliwe stanowisko dyplomatyczne" - podaje "NYT", cytując źródło i dodaje, że w sprawie 43-latka toczy się obecnie dochodzenie w Arizonie, dotyczące jego działań, mających na celu unieważnienie wyborów w 2020 roku.
Według "NYT" jedyną osobą w samolocie, która była najmniej zszokowana pomysłem Epshteyna, był sam Trump, który "wysłuchał go z wyraźnym zainteresowaniem" i "nie odrzucił propozycji", choć nie podjął jednocześnie żadnych zobowiązań. Dziennik zauważa także, iż Trump przyznał już Epshteynowi nadzwyczajne uprawnienia i wykazał chęć słuchania jego rad bardziej niż rad innych, czym zdziwiony był nawet Elon Musk, obecnie bliski współpracownik prezydenta-elekta.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET