"Kryzys konstytucyjny" w USA? Aż huczy od doniesień ws. pomysłu Trumpa
Donald Trump dopiero w styczniu zostanie zaprzysiężony jako 47. prezydent Stanów Zjednoczonych, ale już teraz jego decyzje są przyczyną sporych kontrowersji. Szczególnie nominacje Matta Gaetza, Pete'a Hegsetha oraz Tulsi Gabbard wywołują u obserwatorów amerykańskiej polityki spory niepokój. "New York Times” sugeruje nawet, że Trump może wywołać kryzys konstytucyjny, pomijając uprawnienia Senatu.
- Amerykańskie media obawiają się, że kolejne ruchy Donalda Trumpa zmierzają do ataku na konstytucyjne uprawnienia Senatu
- - W praktyce Trump "wywołuje kryzys konstytucyjny" poprzez nominacje, które mają zasygnalizować senatorom, że nie liczy się ich opinią - uważa ekspert Michael Waldman
- Szereg jego nominacji budzi sporo kontrowersji. Szczególnie dużo mówi się o postawieniu na Matta Gaetza, Pete'a Hegsetha oraz Tulsi Gabbard
Trump wywoła kryzys konstytucyjny?
"Taka parada lojalistów jest pierwszym pokazem siły Trumpa, skierowanym do Republikanów w Senacie, którzy znajdą się pod kolosalną presją, by albo zatwierdzić jego nominatów, ale zrezygnować w ogóle z tego procesu" - ocenił "NYT". Cytowany przez gazetę ekspert ośrodka Brennan Center for Justice Michael Waldman ocenił, że prezydent-elekt, swoimi decyzjami o pominięciu Senatu, wywołuje kryzys konstytucyjny.
- Trump nominował w ostatnich dniach tak kontrowersyjnych kandydatów na stanowiska w swej nowej administracji, że można uznać, iż jest to jakaś forma manifestowania władzy - zważywszy na fakt, że ludzie ci nie nadają się do objęcia poważnych urzędów - powiedział Waldman. Zdaniem dziennikarzy "New York Timesa”, liczba kontrowersyjnych kandydatów do gabinetu Trumpa jest tak duża, że wygląda na świadomy atak na konstytucyjne uprawnienia Senatu.
W gestii Senatu leży zatwierdzanie - lub odrzucanie - wskazanych przez prezydenta kandydatów do nowej administracji USA. Zdaniem "Washington Post" Trump chce pominąć etap przesłuchań i aprobowania prezydenckich kandydatów do nowej administracji przez Senat. Dziennik ocenił, że jest to próba wzmocnienia władzy prezydenta lub uprzedzenia kontrowersyjnych nominacji, których nie zaaprobowaliby senatorzy. - W praktyce Trump "wywołuje kryzys konstytucyjny" poprzez nominacje, które mają zasygnalizować senatorom, że nie liczy się ich opinią - uważa Waldman.
Kontrowersyjne nominacje Trumpa
Prezydent-elekt podjął już szereg decyzji personalnych. Wiadomo, że szefową personelu Białego Domu zostanie Susie Wiles, a sekretarzem stanu ma zostać senator Marco Rubio. Trump potwierdził we wtorek doniesienia o tym, że wybrał kongresmena Mike'a Waltza na swojego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego.
Wcześniej ogłoszono, że najbogatszy człowiek świata, Elon Musk, będzie współkierował nową instytucją o nazwie "Departament Efektywności Rządu". Wraz z nim tą instytucją pokieruje inny niezłomny sojusznik Trumpa, biznesmen Vivek Ramaswamy. Największe kontrowersje wzbudziły jednak nominacje kongresmena Matta Gaetza na stanowisko prokuratora generalnego, Pete'a Hegsetha na szefa Pentagonu, a Tulsi Gabbard na stanowisko dyrektorki Wywiadu Narodowego.
"Ulubienica rosyjskich mediów”
Dużo emocji budzi nominacja nowego prokuratora generalnego. Gaetz był obiektem nieskończonych dochodzeń komisji etyki Izby Reprezentantów, a także śledztwa FBI dotyczącego płacenia za seks z nieletnią oraz posiadania narkotyków. Media sugerują, że ktoś, kto sam miał zatargi z prawem, nie będzie obawiał się mścić na tych, którzy starali się ukarać Donalda Trumpa.
Kongresmenka Gabbart jest "ulubienicą rosyjskich mediów państwowych" i propaguje pogląd, że administracja USA przyczyniła się do rosyjskiej napaści na Ukrainę, bo nie wykluczyła akcesji tego kraju do NATO. Krytykowała antyrosyjskie sankcje i twierdziła, że Rosja i USA "nie różnią się tak bardzo" pod względem cenzury mediów. Powtarzała też rosyjską narrację o amerykańskich laboratoriach na Ukrainie, gdzie rzekomo miały trwać prace nad bronią biologiczną.
Z kolei, jak sugeruje „The Economist”, Hegseth, nominowany na szefa Pentagonu, ma zamiar dokonać wielkich czystek w tym resorcie. Wcześniej oznajmił też, że pomaganie Ukrainie osłabia amerykańską armię, pozbawiając ją amunicji i grozi wciągnięciem jej w "większą wojnę". - Ostatnią rzeczą, jakiej chcę, jest wysłanie mojego syna do Donbasu, żeby bronił wschodniej Ukrainy - powiedział kandydat na ministra obrony, który uważa też, że NATO "jest totalnie skorumpowane".
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET