Drugi Orban? Zwycięstwo Radewa w Bułgarii niepokoi Europę. Ekspert ostrzega: ma sentyment do Rosji
Partia prorosyjskiego Rumena Radewa nie tylko wygrała wybory parlamentarne w Bułgarii, ale także zapewniła sobie większość parlamentarną. Przyszły rząd w Sofii budzi obawy w Europie zarówno ze względu na stosunek zwycięskiej partii do Moskwy, jak i możliwość osłabienia Unii Europejskiej. - Istnieje ryzyko spowolnienia pewnych decyzji, zwłaszcza dotyczących Ukrainy i Rosji - wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich Jan Nowinowski. Jednocześnie zaznacza, że bułgarskiemu politykowi znacznie bliżej do Roberta Ficy niż Viktora Orbana.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Koalicja Postępowa Bułgaria z Rumenem Radewem na czele wygrywa wybory parlamentarne z 44,7 proc. poparciem, co pozwala jej na utworzenie samodzielnego rządu.
- Były prezydent Bułgarii Rumen Radew zapowiadał walkę z korupcją i oligarchią w kraju oraz reformy sądownictwa.
- Obawy budzi prorosyjskie nastawienie Radewa i potencjalna zmiana kierunku polityki Bułgarii, choć lider zapowiada utrzymanie współpracy z UE i NATO.
W niedzielę w Bułgarii odbyły się wybory parlamentarne, które wygrała Koalicja Postępowa Bułgaria byłego prezydenta Rumena Radewa. Według danych Centralnej Komisji Wyborczej po przeliczeniu 98,8 proc. głosów ugrupowanie to zdobyło 44,7 proc. poparcia. Na drugim miejscu uplasowała się partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa, uzyskując 13,4 proc. głosów, a tuż za nią znalazła się prozachodnia koalicja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria (12,8 proc.). Z kolei poza podium - ale powyżej progu wyborczego - znalazły się partia DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego z 6,8 proc. poparciem i nacjonalistyczne Odrodzenie, które zdobyło 4,3 proc. głosów.
Chociaż początkowo wydawało się, że Radew nie zdoła zdobyć większości parlamentarnej i będzie zmuszony utworzyć koalicję z inną partią, obecnie wszystko wskazuje na to, że Postępowa Bułgaria będzie mogła rządzić samodzielnie. Według szacunków niezależnych ośrodków ugrupowanie byłego prezydenta może liczyć na od 129 do 131 posłów w 240-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, co daje mu samodzielną większość (co najmniej 121 posłów).
Jakie poglądy prezentuje Postępowa Bułgaria i jej lider?
Podczas kampanii wyborczej Radew podkreślał, że jego nadrzędnym celem są samodzielne rządy. Chociaż według sondaży uda mu się to osiągnać, to do wprowadzenia niektórych reform wewnętrznych, zwłaszcza w obszarze sądownictwa, będzie musiał współpracować z innymi partiami w celu uzyskania większości 2/3. - Naturalnym partnerem będzie tu europejska koalicja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria, która też osiągnęła bardzo dobry wynik w wyborach. Ugrupowanie to jednak nie zgadza się z Radewem w podejściu do polityki zagranicznej, ale w kwestii zmian wewnętrznych mają wspólną agendę i cele - mówi RadioZET.pl ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich Jan Nowinowski.
Rumen Radew zasłynął zarówno jako dwukrotna głowa państwa (2017-2026), jak i generał i dowódca bułgarskich sił powietrznych. Z funkcji prezydenta zrezygnował na początku 2026 r., tłumacząc to chęcią sprawowania władzy parlamentarnej w kraju, gdyż sprawczość prezydenta w Bułgarii jest mocno ograniczona. Radew wówczas wprost mówił, że chce zająć stanowisko premiera, co teraz mu się uda. Jego partia, Postępowa Bułgaria, jest kategoryzowana jako formacja centrolewicowa, natomiast - jak zaznacza ekspert - ta lewicowość jest rozumiana przede wszystkim w kategoriach rozbudowanych instrumentów socjalnych i chęci wsparcia najbiedniejszej części społeczeństwa. W innych kwestiach ugrupowanie Radewa ma podejście konserwatywne. - Dlatego moim zdaniem lepiej pasuje tu miano ugrupowania konserwatywno-socjalnego - mówi Nowinowski. Wśród postulatów polityka znalazły się m.in. walka z korupcją i oligarchią w kraju.
Bułgaria skręci w stronę Rosji? „Radew ma pewien sentyment do Moskwy”
W kwestii polityki zagranicznej wcześniejsza działalność Radewa wskazuje na podejście suwerenistyczne, a nawet eurosceptyczne. Jednak to, co niepokoi najbardziej, to jego stosunek do Rosji. - Radew ma pewien sentyment do Moskwy. Jeszcze jako prezydent prezentował prorosyjskie podejście do wojny w Ukrainie. Chociaż podkreślał, że jest to naruszenie prawa międzynarodowego, to konsekwentnie sprzeciwiał się unijnym czy zachodnim sankcjom na Rosję oraz pomocy wojskowej dla Ukrainy. Takich działań możemy się spodziewać po nowym bułgarskim rządzie - wyjaśnia rozmówca RadioZET.pl.
Mimo że Radew powiedział, że nie będzie blokował unijnych pakietów pomocowych dla Ukrainy, to nie zamierza także uczestniczyć w mechanizmach wsparcia dla Kijowa. Zdaniem Nowinowskiego może też nawoływać do normalizacji stosunków politycznych czy gospodarczych z Rosją. - Przede wszystkim spodziewam się haseł powrotu do współpracy gospodarczej, bo podczas kampanii wyborczej lider zwycięskiego ugrupowania wspominał o tym, że chciałby, aby Bułgaria znów importowała rosyjskie surowce energetyczne, w tym zwłaszcza ropę naftową - mówi ekspert z OSW. - Te kwestie rzeczywiście budzą obawy, że polityka bułgarska, która była dosyć proukraińska i zgodna z poczynaniami unijnego głównego nurtu, teraz może ulec osłabieniu - dodaje.
Rumen Radew to drugi Viktor Orban? „Bliżej mu do Roberta Ficy”
Z uwagi na prokremlowskie wypowiedzi Radewa pojawiają się spekulacje, że Europa odzyskała Węgry (gdzie po 16 latach władzę stracił Viktor Orban), ale może stracić Sofię. Bułgarski polityk jest bowiem często porównywany do lidera Fideszu. Analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich uspokaja jednak, że Radew nie jest tak prorosyjski, jak Orban.
- On nie będzie chciał iść na taką konfrontację z Unią Europejską po pierwsze dlatego, że sam nie jest ideowo politykiem antyunijnym. Jego partia opowiada się za pozostaniem w Unii Europejskiej i NATO oraz czerpaniem korzyści finansowych z tej współpracy. Jednocześnie jest on politykiem dużo bardziej pragmatycznym, który raczej nie będzie wchodził w zażarte konflikty - wyjaśnia Nowinowski, dodając, że „bliżej mu jest do premiera Słowacji Roberta Ficy czy premiera Czech Andreja Babisa niż do Orbana”.
Nowy rząd Bułgarii zagrozi Europie?
Należy przypomnieć, że Bułgaria stoi na straży wschodniej flanki NATO. W tej kwestii zdaniem eksperta państwo pod nowymi rządami raczej nie osłabi bezpieczeństwa Sojuszu. - Radew jako były wojskowy jest za rozwojem NATO i zwiększaniem wydatków na obronność Sojuszu - wyjaśnia rozmówca. W kwestii przyszłej współpracy z UE lider zwycięskiej partii zapowiadał, że nie będzie blokował decyzji bloku, ale jednocześnie nie zamierza uczestniczyć w wysyłaniu broni na Ukrainę.
- Zastanawiam się, na ile to jest realne, ponieważ Bułgaria czerpie konkretne korzyści finansowe z eksportu broni na Ukrainę. Jednak nie wiemy jeszcze, czy Rumen Radew poprzestanie na samych deklaracjach, czy też przejdzie do bardziej konkretnych działań - mówi Jan Nowinowski. Ekspert wyjaśnia, że pozycja Bułgarii w Unii Europejskiej nie jest tak znacząca, a kraj ten przez ostatnie lata prowadził głównie reaktywną i wycofaną politykę zagraniczną, podążając za większością decyzji UE. - Na pewno istnieje ryzyko spowolnienia pewnych decyzji, zwłaszcza dotyczących Ukrainy i Rosji, ale nie spodziewam się, aby Radew był tak destrukcyjnym politykiem jak Viktor Orban - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET