`

Dwaj Polacy oskarżeni w Szwecji. Śledczy ujawniają, co znaleziono w ich samochodzie

2 min. czytania
01.12.2025 23:31
Obserwuj nas na Google

Szwedzka prokuratura oskarża dwóch Polaków o nielegalne fotografowanie elektrowni jądrowej w miejscowości Oskarshamn na południowym-wschodzie kraju. Mężczyzn, posiadających w samochodzie m.in. licznik Geigera i czapkę z radziecką gwiazdą, początkowo podejrzewano o szpiegostwo.

szwedzka policja
fot. EMIL HELMS/AFP/East News (zdj. poglądowe)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dwaj Polacy oskarżeni w Szwecji za nielegalne fotografowanie obiektu chronionego; grożą im grzywny od 6,4 tys. do 10,8 tys. koron.
  • Prokurator odstąpił od oskarżenia o szpiegostwo z powodu niewystarczających dowodów, mimo znalezienia nietypowych przedmiotów w samochodzie Polaków.
  • Polacy tłumaczą swój pobyt w Szwecji jako urlop; twierdzili, że chcieli zrobić zabawne zdjęcia, a prokurator nie sprawdził ich wersji w pełni.

Dwaj Polacy oskarżeni w Szwecji

Do aktu oskarżenia w tej sprawie PAP dotarła w poniedziałek. W sądzie rejonowym w Kalmar przekazano nam, że termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Polskim obywatelom grożą grzywny w wysokości od 6,4 tys. do 10,8 tys. koron (ok. 580 do 980 euro).

Prokurator uznał, że nie ma wystarczających dowodów, aby oskarżyć mężczyzn o działalność szpiegowską. Początkowo świadczyć o tym miały znalezione w samochodzie Polaków nietypowe przedmioty: licznik Geigera, polska legitymacja policyjna, gumowe rękawice, garnitur zapakowany w torbie i wojskowa czapka z rosyjską gwiazdą.

Redakcja poleca

Tak tłumaczą się mężczyźni

Polacy zeznali śledczym, że byli w Szwecji na urlopie i chcieli zrobić sobie zabawne zdjęcia. Przedstawili się jako ojciec i syn. Starszy z nich twierdził, że jest byłym komendantem policji. Prokurator przyznał w rozmowie z lokalną stacją Szwedzkiego Radia P4 z Kalmar, że nie sprawdzono wiarygodności tych informacji ani autentyczności czapki wojskowej.

Do zatrzymania Polaków doszło 20 marca br., dzień później zostali oni zwolnieni z aresztu. Dowodem na nielegalne fotografowanie obiektu chronionego są zdjęcia wykonane telefonem, który został zarekwirowany.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET