`

Europejska linia odwołuje 160 lotów. Będzie gorzej? „Krytyczne położenie"

2 min. czytania
16.04.2026 19:05
Obserwuj nas na Google

Holenderskie linie lotnicze KLM poinformowały w czwartek, że odwołają 160 lotów w Europie w nadchodzącym miesiącu. Powodem są rosnące ceny paliwa. Dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) Fatih Birol ostrzegł, że może być gorzej.

Linie lotnicze
fot. Albin Marciniak/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie loty KLM zostaną odwołane z lotniska Schiphol.
  • Dlaczego Europa może odczuć brak paliwa lotniczego.
  • Które działania podjęli przewoźnicy w odpowiedzi na kryzys paliwowy.

Holenderskie linie lotnicze KLM odwołają 160 lotów w Europie. Przewoźnik na razie zapewnił, że nie odczuwa niedoboru paliwa, a odwołania z lotniska Schiphol dotyczą mniej niż 1 proc. wszystkich lotów KLM w Europie. Pasażerowie objęci wprowadzonymi zmianami zostaną przeniesieni na najbliższe dostępne loty.

Kryzys w Europie. Wkrótce może braknąć paliwa lotniczego?

W odpowiedzi na ograniczenia w dostawach paliwa lotniczego, spowodowanego blokadą cieśniny Ormuz, przewoźnicy lotniczy m.in. podnieśli ceny biletów, wprowadzili dopłaty paliwowe i ograniczyli liczbę połączeń. -  Europa ma zapasy paliwa lotniczego na mniej więcej sześć tygodni. Jeśli w wyniku wojny z Iranem nadal będą blokowane dostawy ropy, możliwe będzie w najbliższym czasie odwoływanie lotów - ostrzegł w czwartek dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) Fatih Birol.

Dziennik „Financial Times” poinformował, że organizacja reprezentująca europejskie lotniska ACI Europe ostrzegła komisarza UE ds. transportu Apostolosa Dzidzikostasa przed „systemowymi brakami paliwa lotniczego, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana w ciągu trzech tygodni”. Z kolei dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej w wywiadzie dla Associated Press określił obecną sytuację „największym kryzysem energetycznym, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia”.

Redakcja poleca

- Teraz mamy do czynienia z prawdziwie krytycznym położeniem, które będzie miało poważne konsekwencje dla światowej gospodarki - oznajmił Birol. W pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, Teheran zablokował ruch przez cieśninę Ormuz, którą transportowano ok. 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Szacuje się, że obecnie ruch tankowców w Ormuzie spadł o 70-80 proc. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) podkreśliło w raporcie z marca, że Europa należy do regionów najbardziej narażonych na zakłócenia w dostawach paliwa lotniczego z Zatoki Perskiej.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET