`

Hiszpania w ogniu. Polscy strażacy ruszają z pomocą, „odmienny sposób działania"

2 min. czytania
27.07.2026 15:52
Obserwuj nas na Google

Hiszpania zmaga się z jedną z najpoważniejszych fal pożarów ostatnich miesięcy. Zagrożenie dotknęło już co najmniej 175 tys. osób, a do akcji wkrótce włączą się także polscy strażacy. Na Półwysep Iberyjski pojedzie łącznie 105 ratowników.

Pożar
fot. Wojciech Olkusnik (zdj. ilustracyjne)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie regiony Hiszpanii są najbardziej dotknięte pożarami.
  • Dlaczego polscy strażacy są wysyłani do Hiszpanii.
  • Co to jest moduł GFFF Poland i na czym polega jego działanie.
  • Dlaczego działania polskich strażaków były planowane wcześniej.

Fala pożarów w Hiszpanii

Hiszpania zmaga się z poważną falą pożarów - płoną głównie lasy i nieużytki rolne. Tamtejsze media oceniają, że jest to problem o znaczeniu państwowym. Dziennik „El Mundo” napisał w poniedziałek, że sytuacja pokazuje, że „Hiszpania stoi w obliczu zagrożenia o charakterze strukturalnym, wymagającego podjęcia działań na najwyższym szczeblu i z wykorzystaniem wszystkich zasobów, jakimi powinno dysponować nowoczesne państwo”. Do tej pory przez zagrożenie związane z pożarami w Hiszpanii ewakuowanych lub zobowiązanych do pozostania w domach zostało co najmniej 175 tys. osób. 

Polscy strażacy ruszają z pomocą

Na pomoc już wkrótce ruszą strażacy z Polski. Pierwsza zmiana - 35 osób - wyruszy z Polski w najbliższą sobotę. - To ratownicy z Dolnego Śląska, Wielkopolski oraz Podkarpacia, a także kadra kierownicza z KG PSP. W każdej z trzech zmian uczestniczyć będzie taka sama liczba strażaków, czyli w sumie 105 osób - powiedział kpt. Przemysław Rogalewicz, dowódca GFFF Wrocław. 

Redakcja poleca

Na pomoc ruszą wyszkoleni specjaliści z modułu GFFF Poland, czyli strażacy, którzy doskonale wiedzą, jak radzić sobie bez użycia ciężkiego sprzętu gaśniczego. - Sprzęt ratowniczy nosimy na własnych barkach, tym charakteryzuje się moduł GFFF - wyjaśnia dowódca GFFF Wrocław.

Działania były zaplanowane wcześniej

Przemysław Rogalewicz wyjaśnia, że wyjazd nie jest reakcją na obecną sytuację w Hiszpanii. - To jest planowane od kilku miesięcy. Jest to odmienny sposób działania, niż dotychczas. W ramach prepozycjonowania rozlokowanie zasobów ratowniczych jest wcześniej planowane według prognoz i analiz - dodaje. 

- Lecimy w rejon ustalony wcześniej. Na ten moment jest to Kastylia-La Mancha. Natomiast cały czas pozostajemy w dyspozycji lokalnych władz. Jeśli będzie potrzeba, możemy być alokowani na terenie całego Królestwa Hiszpanii - mówi. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET