`

Istnieje życie po śmierci? Onkolog przekonuje, że ma na to dowody

2 min. czytania
31.08.2023 14:32
Obserwuj nas na Google

Jeffrey Long, onkolog z Kentucky w USA, przekonuje, że po przeanalizowaniu ponad 5 tys. przypadków "doświadczeń bliskich śmierci" ma już "dowody na istnienie życia po śmierci".  - W obliczu przytłaczających dowodów nabrałem pewności - powiedział.

życie po śmierci
fot. Shutterstock

Jeffrey Long powiedział w rozmowie z portalem Insider, że udało mu się dokładnie przeanalizować ponad 5 tys. historii pacjentów, którzy doznali NDE (near-death experience), czyli doświadczeń z pogranicza śmierci. Co udało mu się ustalić?

Onkolog przekonuje, że od lat bada przypadki NDE. Jak podkreśla, tematem zainteresował się 37 lat temu, kiedy przypadkowo natknął się na hasło naukowe w bibliotece. Tłumaczy, że doświadczenia bliskie w śmierci dotyczą osób w śpiączce i klinicznie martwych.

Życie po śmierci? Lekarz twierdzi, że ma dowody

W rozmowie z serwisem Insider powiedział, że na początku badań miał sceptyczne podejście do sprawy, ale zmienił zdanie, gdy zebrał szereg argumentów. - W obliczu przytłaczających dowodów nabrałem pewności, że bez wątpliwości istnieje życie po śmierci - mówił.

Redakcja poleca

Jeffrey Long uważa, że nie ma takich samych NDE, ale powtarzają się pewne schematy. 45 proc. badanych przypadków "obcowało poza własnym ciałem". Często pojawiało się także przechodzenie przez tunel, spotkania ze zmarłymi i pojawienie się jasnego światła.

Co ciekawe, jedna z pacjentek po przebudzeniu powiedziała, że lekarz podczas jej reanimacji zrzucił narzędzia na podłogę. Jak się okazało, taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Lekarz powiedział, że badał także dzieci, który doświadczyły NDE i ich doświadczenia były podobne do schematów pojawiających się u osób dorosłych.

- Jestem lekarzem. Czytałem badania mózgu i rozważałem wszelkie możliwe wyjaśnienia NDE. Nie ma nawet w najmniejszym stopniu wiarygodnego fizycznego wyjaśnienia tego zjawiska - przyznał Long.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET