Izrael zapowiada "uderzenie, jeśli rozejm upadnie". "Koniec specjalnego traktowania Libanu"
Jeżeli rozejm w Libanie upadnie, izraelskie wojsko nie będzie już czyniło rozróżnienia między Hezbollahem a państwem libańskim i skończy z ulgowym traktowaniem tego drugiego - ostrzegł we wtorek minister obrony Israel Kac. Dodał, że rząd w Bejrucie i libańska armia muszą skuteczniej naciskać na Hezbollah.
Rozejm w Libanie. "Jeżeli wrócimy do wojny, to uderzymy mocno"
Obowiązujący od 27 listopada rozejm w Libanie zakłada przejęcie kontroli nad południem kraju przez regularną armię tego państwa i wycofanie się stamtąd zarówno Hezbollahu, jak i Izraela. Kac wezwał rząd w Bejrucie, by "upoważnił wojsko do egzekwowania" swojej części porozumienia - utrzymania Hezbollahu z dala od południa kraju i demontażu na tym terenie infrastruktury tej grupy.
- Jeżeli tego nie zrobią, a całe to porozumienie upadnie, (...) jeżeli wrócimy do wojny, to uderzymy mocno, wejdziemy dalej i - co najważniejsze, i co muszą wiedzieć - nie będzie już specjalnego traktowania libańskiego państwa - powiedział Kac podczas spotkania z żołnierzami na północy Izraela. Jeżeli do tej pory rozróżnialiśmy między państwem libańskim i Hezbollahem, po załamaniu się zawieszenia broni nie będziemy już tego robić - zapowiedział.
Izrael podkreślał, że jego celem nie jest państwo libańskie
Hezbollah od dekad kontroluje południe Libanu. Wspierana przez Iran szyicka organizacja była uważana za poważniejszą siłę militarną niż armia Libanu. Hezbollah jest również partią polityczną o dużych wpływach w libańskiej polityce. Na dużych obszarach kraju organizacja stworzyła bardziej rozbudowaną infrastrukturę społeczną (szkolnictwo, opieka zdrowotna) niż ta oferowana przez słabe libańskie państwo.
Prowadzone od roku regularne ataki między Hezbollahem a Izraelem w ostatnich dwóch miesiącach przybrały formę otwartej wojny. Izrael podkreślał, że jego celem nie jest państwo libańskie, armia tego kraju czy cywile, ale infrastruktura i bojownicy Hezbollahu. Wojsko deklarowało, że stara się minimalizować straty cywilne. Jednak wśród blisko 4 tys. ofiar ponad roku izraelskich ataków znajdowało się - według libańskich władz i mediów - wielu cywilów.
Zawieszenie broni przyjęte przez władze Izraela i Libanu
Obowiązujące od ubiegłego tygodnia zawieszenie broni zostało formalnie przyjęte przez władze Izraela i Libanu. Umowa była jednak konsultowana z Hezbollahem, który się na nią zgodził. Rząd w Bejrucie ma zadbać o jej wdrożenie, a armia - wyegzekwować rozbrojenie się Hezbollahu na południu kraju i wycofanie z tego obszaru.
Od momentu wejścia w życie rozejmu obie strony oskarżają się o jego łamanie. Izrael przeprowadził kilkadziesiąt ataków, w których zginęło kilka osób, tłumacząc, że reaguje na "zagrożenia naruszające zawieszenia broni". Według izraelskiego wojska celem uderzeń byli m.in. bojownicy Hezbollahu działający w pobliżu składów broni czy wyrzutni rakiet. Izraelskie siły zbrojne poinformowały we wtorek rano, że przeprowadziły kolejny atak na "siatkę terrorystów" w Dolinie Bekaa na północnym wschodzie Libanu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET