Jak wygląda konklawe? Watykanista tłumaczy krok po kroku zasady wyboru papieża

4 min. czytania
06.05.2025 10:27
Obserwuj nas na Google

Jesteśmy w przededniu konklawe, na którym kardynałowie wskażą, kto będzie przewodniczył Kościołowi Katolickiemu. Jak dziś w XXI wieku wygląda wybór papieża?

Konklawe
fot. CPP/Polaris/East News (konklawe w marcu 2013 roku)
  • Nowego papieża wybierają kardynałowie z całego świata w trakcie konklawe. Głosowanie odbywa się w Kaplicy Sykstyńskiej. To stosunkowo niedawna zasada.
  • W trakcie konklawe kardynałowie nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym. Nie mogą korzystać z telefonów ani innych mediów.
  • Kardynał, który uzyska wymaganą liczbę głosów, przechodzi do tzw. gabinetu płaczu, gdzie czekają na niego trzy sutanny. Jakie jeszcze tradycje obowiązują w trakcie wyboru papieża, a co się zmieniło przez lata?

- Kościół jest monarchią, monarcha reguluje więc tu wszystko. Jest władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Stąd zmiana osoby na tym stanowisku jest tak wielkim wydarzeniem, większym niż zmiana prezydenta w demokratycznym kraju - zaznacza na początek w rozmowie z RadioZET.pl watykanista prof. Arkadiusz Stempin z Uczelni Korczaka w Warszawie i Uniwersytetu we Freiburgu.

Mniej więcej po dwóch tygodniach od śmierci bądź abdykacji papieża zbiera się kolegium kardynalskie, które wybiera głowę Kościoła Katolickiego. - Z reguły jednak gdy spodziewamy się zgonu albo abdykacji papieża, duża grupa kardynałów przyjeżdża wcześniej do Rzymu. Tak było i tym razem – zauważa prof. Stempin.

Redakcja poleca

Czterech Polaków w konklawe

Po mszy pogrzebowej dziekan kolegium kardynalskiego ogłasza konklawe. Odbywa się ono w Kaplicy Sykstyńskiej, choć to stosunkowo niedawna tradycja. - Wcześniej wybór papieża następował w Pałacu Kwirynalskim w Rzymie. Kiedy państwo kościelne, które istniało od początku X wieku, przestało istnieć, ponieważ zostało wchłonięte wraz z Rzymem przez Zjednoczone Włochy, konklawe przeniesiono do Kaplicy Sykstyńskiej – tłumaczy prof. Stempin. Pałac Kwirynalski jest obecnie oficjalną rezydencją prezydenta Włoch.

W konklawe mogą uczestniczyć tylko kardynałowie, czyli biskupi, którzy uzyskali godność kardynalską, z wyjątkiem tych, którzy przekroczyli 80. rok życia. Stąd z polskich kardynałów w konklawe nie będzie brał udziału Stanisław Dziwisz. W sumie o tym, kto będzie przewodniczył Kościołowi Katolickiemu, będzie decydowało 133 duchownych, w tym czterech z Polski: Grzegorz Ryś, Konrad Krajewski, Kazimierz Nycz i Stanisław Ryłko. Co jeśli któryś z kardynałów w trakcie konklawe skończy 80 lat? - Wciąż będzie mógł głosować. Z chwilą rozpoczęcia konklawe nie może mieć skończonych 80 lat – odpowiada ekspert.

Kardynałowie wybierają papieża w zamknięciu. - Po mszy, która odbywa się w Kaplicy Paolińskiej, kardynałowie w procesji przechodzą do Kaplicy Sykstyńskiej przy śpiewie „Veni creator vincit”, czyli „Przybądź duchu stworzycielu”. Elekcji papieża w ramach wykładni teologicznej dokonuje bowiem Duch Święty, a kardynałowie są jedynie tymi, którzy odgadują jego zamiar. Żeby nikt im w tym nie przeszkadzał, żeby nie ulegali czyimś podszeptom, sugestiom, są w odosobnieniu – tłumaczy watykanista.

- Chociaż wiadomo, że w realu te przygotowania już trwają, bo poszczególne frakcje chcą wystąpić ze swoim kandydatem. Tu więc powstaje pytanie, na ile ci kardynałowie, ludzie z krwi i kości, którzy posiadają różne emocje, uczucia odgadują rzeczywiście zamiar Ducha Świętego - dodaje. Sam przebieg głosowania jest jednak utrzymany w tajemnicy. Kardynałowie w trakcie konklawe przemieszczają się jedynie do Domu św. Marty, gdzie nocują. Nie mogą korzystać z telefonów, internetu, nie mają dostępu do mediów.

Wybór papieża. Jak wygląda konklawe?

Aby zwyciężyć, kandydat musi zdobyć dwie trzecie plus jeden głos kolegium kardynalskiego. Formalnie nie można na siebie głosować, ale jak wyjaśnia ekspert, jest to trudno weryfikowalne, ponieważ głosy po każdym głosowaniu są palone. Kardynałowie dostają prostokątne karteczki z napisem: "Eligo in Summum Ponteficem", czyli "wybieram papieża", pod którym piórem wpisują nazwisko swojego kandydata. - Tę karteczkę składają na cztery części, każdy indywidualnie podchodzi do urny, która jest centralnie usytuowana przy ołtarzu w Kaplicy Sykstyńskiej i wrzuca tam swój głos – opowiada prof. Stempin.

Przy urnie siedzą skrutatorzy, którzy po głosowaniu wysypują kartki z urny i liczą głosy, odczytując na głos – dla transparentności - nazwiska wskazanych kandydatów. - Jeżeli ktoś nie uzyska podczas głosowania wymaganej większości, to wrzuca się kartki do głosowania do pieca, dorzuca się mieszankę chemiczną, by uzyskać czarny dym. Piec ma połączenie z kominem nad Kaplicą Sykstyńską i ukazuje się nad placem św. Piotra, pokazując wiernym, że nie wybrano papieża – opowiada watykanista. Dodaje, że takich głosowań w ciągu dnia przeprowadza się cztery: dwa przed południem, dwa po południu. Głosuje się do skutku. Wyłonienie papieża Franciszka trwało dwa dni. Podobnie było w przypadku Jana Pawła II oraz Benedykta XVI.

Wybór papieża. Konieczne dwie trzecie głosów

Gdy kandydat zdobędzie wymaganą większość głosów, główny skrutator ogłasza zwycięskiego kardynała. Następnie do wybranego kardynała podchodzi dziekan kolegium kardynalskiego i pyta go, czy przyjmuje wybór. Zdaniem watykanisty zdarzały się sytuacje, że ten wybór mógł nie być przyjęty, ale zgodnie z zadami konklawe było to utrzymane w tajemnicy.  

Jeśli kardynał przyjmuje decyzję kolegium, od razu podaje imię papieskie, czyli np. Jan Paweł II. - Musi mieć więc je już wymyślone, ale obserwując dynamikę konklawe, ma świadomość, że jeżeli nie wycofuje swojej kandydatury, to walczy o zwycięstwo – wyjaśnia prof. Stempin. Dalej opowiada: - Dawniej kardynałowie w Kaplicy Sykstyńskiej siedzieli pod baldachimami. W momencie wyboru baldachimy opadały, zostawał tylko jeden – nad tym, który wygrał. Teraz już tego się nie stosuje – mów watykanista. Wciąż jednak o wyborze papieża wiernych informują bijące dzwony oraz biały dym nad placem św. Piotra, również uzyskany dzięki mieszance substancji chemicznych i spaleniu kartek z głosami.

W tym czasie wybrany kardynał przechodzi do niewielkiego pokoiku obok Kaplicy Sykstyńskiej nazywanego gabinetem płaczu. Tam czekają na niego trzy białe sutanny. W zależności od gabarytów wkłada tę najbardziej odpowiednią rozmiarem. - Np. Jan XXIII był stosunkowo niskim, a korpulentnym człowiekiem, więc trzeba było popruć niektóre szwy pod rękawami, by zmieścił się w największą sutannę. Dopiero potem krawcy na szybko szyją odpowiednią sutannę na kolejne dni – opowiada watykanista. 

W gabinecie papież spędza mniej więcej pół godziny. - To czas dla niego, gdzie może pobyć sam ze swoimi myślami, gdzie rozstaje się ze swoim świeckim imieniem, nazwiskiem, dotychczasowym życiem i staje się papieżem – wyjaśnia prof. Stempin.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET