`

Jednoznaczne prognozy ws. działań Białorusi. Mówią o "przewidywalnej przyszłości"

3 min. czytania
12.12.2022 10:36
Obserwuj nas na Google

Jako „niezwykle mało prawdopodobne” w przewidywalnej przyszłości włączenie się armii Białorusi do wojny z Ukrainą ocenił amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) w najnowszym raporcie. Zdaniem analityków Kreml jednak nadal wywierać będzie na Mińsk presję ws. większego zaangażowania się w inwazję.

Łukaszenka Putin
fot. Shamil Zhumatov/Pool Photo vis AP/East News

Białoruś dołączy do  wojny w Ukrainie i zaatakuje naszych wschodnich sąsiadów? Zdaniem Instytutu Badań nad Wojną (ISW) „jest to niezwykle mało prawdopodobne w przewidywalnej przeszłości". "Ponadto, biorąc pod uwagę bardzo ograniczoną efektywną siłę militarną, będącą w dyspozycji Mińska, ewentualna interwencja Białorusi co najwyżej na pewien czas odciągnie ukraińskie siły lądowe z innych części teatru działań” - prognozuje amerykański think tank.

Rosja wywiera presję na Białoruś ws. wojny

ISW zaznacza, że władze Rosji prowadzą spójną operację informacyjną na temat możliwego przystąpienia sił białoruskich do wojny, a białoruskie władze, w tym prezydent Alaksandr Łukaszenka, włączają się czasami w tę narrację. Jej celem jest związanie części sił ukraińskich przy granicy białoruskiej na północy Ukrainy, by uniemożliwić ich przerzucenie na inne kierunki. Presja Rosji ma być "elementem długoterminowych działań, mających na celu umocnienie przyszłej kontroli nad Białorusią”.

Redakcja poleca

Analitycy przypominają że Kreml zwiększył presję na Łukaszenkę, dążąc do sformalizowania integracji Państwa Związkowego (Białorusi i Rosji) po protestach przeciwko sfałszowanym wyborom, które miały miejsce w latach 2020-21. W szczególności chodziło o utworzenie stałych rosyjskich baz wojskowych na Białorusi i bezpośrednią kontrolę nad jej armią. Wizyta ministra obrony  Siergieja Szojgu 3 grudnia miała na celu wzmocnienie więzi dwustronnych oraz zwiększenie presji do dalszego wsparcia rosyjskiej inwazji.

Instytut podkreśla, że wsparcie okazywane działaniom Rosji czyni Białoruś współuczestnikiem agresji. Łukaszenka udostępnił białoruskie terytorium siłom rosyjskim do lądowego ataku na Ukrainę w początkowej fazie wojny, m.in. zapewniając kluczowe lądowe linie komunikacji w rosyjskiej ofensywie na Kijów, a także w trakcie późniejszego odwrotu z północy Ukrainy. Białoruś wspiera rosyjską ofensywę materialnie i oddaje bezpieczne terytorium oraz przestrzeń powietrzną do ataków bronią precyzyjną.

Białoruś przekazuje Rosji sprzęt wojskowy

Pomoc udzielana Rosji najpewniej osłabia zdolność Białorusi do prowadzenia własnych operacji militarnych, m.in. poprzez oddawanie sojusznikowi części uzbrojenia, w tym - jak wynika z monitoringu projektu Biełaruski Hajun - czołgów T-72 oraz bojowych wozów piechoty. Białoruś nie posiada własnych zdolności do odtworzenia tych zasobów. Z informacji ukraińskiego wywiadu wojskowego wynika, że Mińsk przekazywał agresorowi także amunicję artyleryjską, co - zdaniem ISW - władze Białorusi starają się częściowo ukrywać.

Na terytorium Białorusi odbywa się również szkolenie rosyjskich żołnierzy, w tym tych z rozpoczętej we wrześniu mobilizacji. To z kolei może negatywnie wpłynąć na możliwości szkolenia jej własnej armii. ISW przytacza dane ukraińskiego wywiadu wojskowego, według których presja Rosji i ryzyko wciągnięcia Białorusi w wojnę rodzi napięcia wewnątrz białoruskiej armii. Skargi ze strony białoruskich wojskowych są także związane z zachowaniem rosyjskich żołnierzy, stacjonujących na terytorium Białorusi.

ISW ocenia, że białoruscy wojskowi są świadomi strat, jakie ponoszą w wojnie Rosjanie, w tym ich elitarne formacje. Ponadto pewna część armii mogłaby się zawahać lub wprost odmówić walki w przypadku decyzji Łukaszenki o inwazji. Jako element powstrzymywania udziału w wojnie ISW ocenia białoruskie działania informacyjne, według których to „NATO zamierza zaatakować Białoruś”. Ma to uzasadnić konieczność utrzymywania sił na terytorium kraju.

Łukaszenka boi się kolejnych protestów?

Amerykańscy analitycy wskazują również, że przeciwko zaangażowaniu wojsk na Ukrainie działa „wewnętrzna dynamika” na Białorusi. „Łukaszenka nie chce włączać się do wojny w Ukrainie z powodu możliwości wznowienia protestów w przypadku osłabienia aparatu siłowego” - pisze ISW. Przypomina, że w tłumieniu protestów sprzed roku i dwóch lat Łukaszenka opierał się m.in. na części armii.

Redakcja poleca

Ponadto „Łukaszenka zapewne ma świadomość, że inwazja na Ukrainę podważyłaby jego wiarygodność jako lidera suwerennego państwa, ponieważ stałoby się oczywiste, że Rosji udało się ustanowić pełną kontrolę nad Białorusią”. Oceniając ewentualny potencjał sił, które mogą być wygenerowane przez Białoruś i Rosję, ISW wskazuje, że „w najgorszym razie czasowo doprowadzą one do przekierowania części ukraińskich sił z linii frontu”. Nie przetną one linii logistycznych pomiędzy Ukrainą a Zachodem.

Według ISW nie jest to możliwe bez znacznie głębszego wejścia w terytorium Ukrainy niż miało to miejsce w czasie lutowej ofensywy Rosji. Wówczas jej armia była w „swojej najlepszej formie”, mimo tego poniosła porażkę. Nawet jeśli włączenie się Białorusi do wojny jest mało prawdopodobne, będzie ona nadal ją wspierać.

„Białoruś może oferować wsparcie materiałowe, którego Rosja nie może pozyskać z powodu sankcji (nie dotyczą one Białorusi). Udostępnianie terytorium i przestrzeni powietrznej pozwoli Rosji na wsparcie jej działań ofensywnych i ataki na cele cywilne na Ukrainie z bezpiecznego terytorium” – zaznaczono.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET