"Karol III nie składał takiej obietnicy". Ekspert rozważa możliwość abdykacji króla

5 min. czytania
06.02.2024 14:59
Obserwuj nas na Google

Informacja o chorobie nowotworowej Karola III ożywiła dyskusję odnośnie do potencjalnej abdykacji brytyjskiego monarchy na rzecz syna. Dr Janusz Sibora, ekspert ds. protokołu dyplomatycznego, ocenił w rozmowie z portalem RadioZET.pl szanse na to, że Karol przekaże tron księciu Williamowi.

Karol III abdykuje?
fot. JANE BARLOW/AFP/East News

W poniedziałek świat obiegł komunikat Pałacu Buckingham, w którym ujawniono, że król Karol III choruje na raka. Nie doprecyzowano, o jaki konkretnie nowotwór chodzi, jednak dodano, że nie chodzi o chorobę prostaty. To właśnie w związku z powiększeniem tego gruczołu brytyjski monarcha przebywał przez kilka dni w jednym z londyńskich szpitali.

Warto podkreślić, że król Karol III złamał niepisaną zasadę, którą praktykowała jego zmarła w 2022 roku matka, mianowicie ograniczenia przepływu prywatnych informacji do minimum, w szczególności tak newralgicznych, jak tych dotyczących stanu zdrowia. Jej syn zechciał jednak, by komunikat Pałacu zainspirował innych do badań i do zwiększenia świadomości na temat chorób nowotworowych.

Karol III choruje na raka

Najstarszy syn Elżbiety II czekał na objęcie tronu 74 lata, a niemal niezachwiane zdrowie monarchini oddalało perspektywę przejęcia obowiązków, kiedy Karol był w pełni sił. Należy przyznać, że jego rodzice cieszyli się niebywałą krzepą, której każde z ich dzieci może im zazdrościć. Jest to zresztą raczej długowieczna rodzina - babka obecnego króla, a matka Elżbiety II (która zmarła w wieku 96 lat), czyli Elżbieta Bowes-Lyon, dożyła prawie 102 lat. Jego ojciec Filip zmarł zaledwie dwa miesiące przed setnymi urodzinami. 

Redakcja poleca

Te pokrzepiające wyniki sugerowały więc, że Karol, choć obejmujący tron w jesieni swojego życia, może na nim zasiadać przez 15, 20 lub więcej lat. Czy Brytyjczykom taka perspektywa odpowiada? Każdy, kto śledził wydarzenia następujące po śmierci Elżbiety II oraz przygotowania do koronacji Karola III, mógł ulec przeświadczeniu, że większość poddanych chętniej widziałaby na tronie młodszych i popularniejszych Williama i Kate niż starszych i naznaczonych atmosferą skandali Karola i Kamilę.

Czy król abdykuje?

W debacie jako kluczowy wybrzmiewał właśnie argument wieku. Wielu komentatorów i tzw. zwykli ludzie byli przekonani, że Karol powinien niemal automatycznie oddać tron synowi - wbrew pisanym i niepisanym zasadom. Nastrój, który dało się wyczuć w Londynie i Windsorze w okresie koronacji, wskazywał jednak, że Karol cieszy się sympatią, a pogłoski na temat jego niskich notowań w społeczeństwie są zwykle przesadzone. Owszem, trudno mu dorównać matce, jednak i ona miała poważne okresy spadku popularności (według niektórych sondaży w krytycznych momentach jej panowania ponad 60 proc. Brytyjczyków opowiadało się za zniesieniem monarchii).

- Karol III nie ma małej sympatii. On i Kamila przez lata odbudowywali swój prestiż, od kilkunastu lat działa też efekt Kate... Karol z Kamilą cały czas pracowali i odbudowali pozycję. Koronacja to potwierdziła. Długo to trwało, ale przez dziesięciolecia wprowadzania Kamili na dwór zapracowali na to. Jego pozycja jest niekwestionowana, jeśli chodzi o szacunek - przyznał w rozmowie z redakcją RadioZET.pl dr Janusz Sibora, historyk, ekspert ds. protokołu dyplomatycznego, który sam miał zaszczyt rozmawiać z królową Kamilą jeszcze jako księżną Kornwalii. 

Ze słowem "abdykacja" jesteśmy coraz bardziej oswojeni. W ostatnich latach pojęcie to wstrząsnęło mediami, kiedy z Tronu Piotrowego rezygnował papież Benedykt XVI, natomiast już bez większego echa przeszło ustąpienie duńskiej królowej Małgorzaty II na rzecz syna Fryderyka X, które monarchini ogłosiła na przełomie grudnia i stycznia.

W przypadku Zjednoczonego Królestwa abdykacja kojarzy się znacznie gorzej, bowiem ostatni taki proceder miał miejsce w przypadku Edwarda VIII, który porzucił godności monarsze dla związku z amerykańską rozwódką Wallis Simpson (choć historycy do tej pory spierają się, czy pierwszych skrzypiec nie zagrała jednak sympatia króla do nazistów i swoiste przymuszenie przez brytyjski rząd do rezygnacji z tronu). Czy Karol, który całe życie przygotowywał się do swojej roli, zrezygnuje z niej w związku z diagnozą?

- Ten wariant z objęciem tronu przez Williama był kiedyś modny w prasie mainstreamowej. W ostatnich 2-3 latach Karol eksponował jednak swoją rolę jako przyszłego króla, a potem już jako monarcha, to eliminowało Williama. On jest przygotowany z całą pewnością, jest do tego wytrenowany, zna procedury, ale obecnie nie spodziewałbym się abdykacji. Może w perspektywie 2-3 lat, jeśli miałoby do tego dojść - ocenił dr Sibora.

Elżbieta II zawsze podkreślała rolę obowiązku

- Zasadnicze pytanie brzmi: jak wobec tego kryzysu oni podzielą się obowiązkami? Karol na pewno będzie spotykał się z premierem i Tajną Radą, będzie podpisywał dokumenty. William, pomimo choroby żony, dostanie obowiązki reprezentacyjne - tłumaczył ekspert w rozmowie z portalem RadioZET.pl. - Karol III nie jest przywiązany kurczowo do władzy. Nie składał obietnicy takiej, jak jego mama - dodał dr Janusz Sibora.

Istotnie, Elżbieta II jak żaden inny członek brytyjskiej rodziny królewskiej rozumiała ciężar i powinność obowiązków oraz poświęcenia własnego szczęścia na rzecz pracy. To o tyle interesujące, że nie urodziła się jako następczyni tronu, a została nią właśnie w wyniku abdykacji stryja, kiedy jej ojciec rozpoczął panowanie jako Jerzy VI.

Obietnica, o której mówi ekspert, została zawarta w słynnej odezwie księżniczki Elżbiety z 1947 roku. - Oświadczam przed Wami, że całe moje życie, niezależnie od tego, czy będzie długie, czy krótkie, poświęcę służbie Wam i naszej wielkiej rodzinie imperialnej, do której wszyscy należymy - mówiła pięć lat przed wstąpieniem na tron. Rzeczywiście, Karol nigdy nie złożył podobnej deklaracji, a nawet wielokrotnie dawał do zrozumienia, że ciążą mu królewskie konwenanse. Wyraz temu dał przede wszystkim, decydując się na romans z Kamilą Parker-Bowles, z którą nie mógł się oficjalnie związać w latach 70. i 80. XX wieku ze względu na zasady rządzące dworem.

Monarcha jest zapalonym ogrodnikiem, zwolennikiem ekologicznego zarządzania i zrównoważonego rozwoju, autorem architektonicznych projektów mających wyleczyć Londyn z syndromu miejskiej dżungli, a także wielu odręcznych poprawek odnotowywanych na rządowych dokumentach w czasach, kiedy jeszcze był następcą tronu. Niewątpliwie szuka pola do realizacji swoich zapędów i nieprędko będzie chciał rezygnować z - choć symbolicznej - to jednak władzy. Na Williama zaś w końcu przyjdzie pora, a obejmując tron i tak będzie wiele lat młodszy od Karola, więc będzie miał szerokie pole do popisu.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET