`

"Krwawa łaźnia". Rosyjska propaganda grzmi o "Buczy 2"

3 min. czytania
27.11.2024 17:03
Obserwuj nas na Google

Od poniedziałku większość prokremlowskich mediów donosi o rzekomych masowych mordach mieszkańców miasta Sełydowe pod Pokrowskiem. Miały ich dokonać wycofujące się siły ukraińskie, zaś dowód stanowią wyłącznie nagrania ze „świadectwem ocalałych”. Czemu Kreml donosi o domniemanej zbrodni wojennej prawie miesiąc po jej odkryciu?

Putin
fot. IMAGO/Ramil Sitdikov/Imago Stock and People/East News

Rosyjska propaganda: Sełydowe to "Bucza 2"

Informację tę jako pierwsza podała agencja RIA Novosti, która zacytowała Rodiona Mirosznika, "ambasadora MSZ Rosji  ds. zbrodni reżimu kijowskiego”. Ten alarmował, że "Siły Zbrojne Ukrainy zorganizowały w Sełydowem krwawą łaźnię, próbując powtórzyć prowokację w Buczy”.

Nawiązanie do Buczy jest tu nieprzypadkowe. Kreml nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonać światową opinię publiczną, że ludobójstwo, do którego doszło w tej miejscowości w obwodzie kijowskim wiosną 2022 r. zostało zaaranżowane przez Ukraińców. Przeczą temu liczne dowody, w tym zdjęcia satelitarne ukazujące świeże mogiły i ciała pomordowanych wykonane, zanim siły rosyjskie wycofały się z Buczy 29 marca 2022 r.

Mirosznik donosił o dziesiątkach ciał cywilów na ulicach miasta. Nieszczęśnicy mieli zostać zamordowani, bo "Siły Zbrojne Ukrainy przygotowywały zdjęcie dla zachodniej prasy, ale przybyły wojska rosyjskie”. Jak podsumował "ambasador ds. zbrodni reżimu kijowskiego”, "służby śledcze zbadają szczegóły i dowody tego, co się wydarzyło. Teraz dostępne są zeznania ofiar i świadków, którzy uniknęli morderstwa w Sełydowem”.

Rosyjskie doniesienia są "mało wiarygodne"

O tym, że mamy do czynienia z topornie przygotowaną podróbką świadczy fakt, że Ukraińcy szykujący swoją rzekomą ustawkę medialną z ciałami pomordowanych cywilów nie mogli zostać zaskoczeni przez wkraczające wojska rosyjskie. Sełydowe to ważny węzeł komunikacyjny; znajdowała się w nim również jedyna kopalnia węgla kamiennego w rejonie Doniecka, która pozostawała pod kontrolą Kijowa. Dlatego walki o tę miejscowość trwały wiele tygodni. Jak podaje niezależny rosyjski serwis "The Insider”, ukraińskie siły zbrojne rozpoczęły przymusową ewakuację tego liczącego ponad 22 tys. mieszkańców już 5 sierpnia. Siły rosyjskie zajęły ją ostatecznie 29 października 2024 r. W tym czasie było tam już zaledwie 461 cywilów.

Redakcja poleca

To również podważa wiarygodność rosyjskich doniesień. Dlaczego z publikacją tak cennego z punktu widzenia Moskwy materiału ta zwlekała bez mała miesiąc? I dlaczego wciąż ogranicza się do intensywnego kolportowania trzech filmików ze "świadectwami ocalałych”, a do tej pory nie pokazała światu zdjęć i nagrań ulic zasłanych pomordowanymi cywilami, o których opowiada Mirosznik?

Ekspert: Rosja ma na celu złagodzenie wizerunku

Zdaniem Michała Marka, założyciela Fundacji Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, czas pojawienia się doniesień o rzekomej ukraińskiej zbrodni wojennej jest nieprzypadkowy. - Mamy do czynienia z kontrowaniem przekazów ukazujących stronę rosyjską jako odpowiedzialną za zbrodnie. Warto podkreślić, że niedawno pojawiły się kolejne nagrania ukazujące Rosjan rozstrzeliwujących ukraińskich jeńców. Więc doniesienia o rzekomej zbrodni popełnionej przez wycofujących się Ukraińców ma na celu złagodzenie wizerunku sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej - tłumaczy ekspert.

W połowie października poinformowała ukraińska prokuratura generalna, od początku agresji na ten kraj, zgromadzono dokumentację dotyczącą 102 egzekucji przeprowadzonych przez Rosjan na ukraińskich jeńcach wojennych. Aż 80 proc. tych morderstw dokonano w tylko tym roku.

"Rosja liczyła, że propaganda dotrze na Zachód"

Jak przekonuje rozmówca PAP, jest też druga strona medalu: - Rosja prowadzi szeroko zakrojoną kampanię mającą na celu skłonienie Zachodu i Ukrainy do podpisania porozumienia pokojowego na warunkach korzystnych dla Moskwy. Takie wybielanie rosyjskiej armii, a zarazem oczernianie wizerunku Ukraińców ma na celu osłabienie wsparcia udzielanego Ukrainie przez państwa sojusznicze - podkreśla i dodaje, że jego zdaniem "Rosja ewidentnie liczyła na to, że doniesienia RIA Novosti przenikną na Zachód”.

Redakcja poleca

Wbrew oczekiwaniom Kremla, doniesienia o rzekomej zbrodni wojennej w Sełydowem przeszły w zachodniej prasie praktycznie bez echa. Również strona ukraińska jest bardziej niż powściągliwa w ich komentowaniu. O podróbce wspomniało ukraińskie Centrum Zwalczania Dezinformacji, natomiast nie pojawił się w tej sprawie komunikat ani Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, ani żadnej innej instytucji państwowej. Dlaczego? Zdaniem Michała Marka to normalna praktyka przyjęta w czasie trwającej agresji: "Strona ukraińska od lutego 2022 r. dość często stosuje wariant polityki informacyjnej polegający na ignorowaniu oczywistych fake newsów, żeby ich dodatkowo nie nagłaśniać ani nie uwiarygadniać”.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET