`

Kryzys migracyjny w Ceucie. Czy grozi nam kolejna fala? Ekspert: to jedyna sensowna polityka

4 min. czytania
14.08.2026 07:04
Obserwuj nas na Google

Kryzys w Ceucie wskazuje na to, że Maroko wykorzystuje migrację jako presję na rząd Hiszpanii. - To wyglądało, jak wypuszczenie próbnego balonika, mówiącego: „Uważajcie, co robicie, bo jeśli nie, to mamy instrumenty, które mogą wam zaszkodzić” - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl prof. Witold Klaus z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Ekspert ostro krytykuje panikę wywoływaną przez europejskich prawicowych polityków i podkreśla, że mimo dramatycznych wydarzeń w afrykańskiej eksklawie, polityka migracyjna Madrytu pozostaje jedną z najbardziej odpowiedzialnych w całej Unii Europejskiej.

Migranci w Ceucie
fot. Iván Zambrano / Europa Press/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były przyczyny masowego napływu migrantów do Ceuty.
  • Dlaczego sytuacja w Ceucie nie narusza strefy Schengen.
  • Co sądzi ekspert o polityce migracyjnej Hiszpanii.
  • Jakie wyzwania stoją przed UE w kwestii migracji.

Pod koniec lipca hiszpańska eksklawa w Północnej Afryce stała się miejscem jednego z najostrzejszych zrywów migracyjnych w ostatnich latach. W ciągu zaledwie dwóch dni graniczne zabezpieczenia i szlaki morskie pękły pod naporem tysięcy osób. Według najnowszych szacunków do Ceuty próbowało dostać się od 60 do nawet 72 tys. migrantów, z których większość ostatecznie powróciła do Maroka.

Jednak w wyniku zatonięć i chaosu na granicy zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób (hiszpańskie władze mówią o 82 ofiarach, z kolei organizacje humanitarne podają jeszcze wyższe bilanse). W niedzielny wieczór na ulice Ceuty wyszły tysiące mieszkańców, domagając się od rządu w Madrycie zdecydowanych działań i przywrócenia bezpieczeństwa.

Polityczne tło konfliktu: odmrożenie relacji z Algierią i wyrok Sądu Najwyższego ws. deportacji

Jak zauważa rozmówca portalu RadioZET.pl, nagły napływ migrantów do Hiszpanii nie był kwestią przypadku, a geopolityczną grą ze strony Rabatu. - Wszystko wskazuje na to, że Maroko wykorzystuje migrację jako presję na rząd Hiszpanii - wskazuje prof. Witold Klaus.

W tle sporu po raz kolejny pojawia się sprawa Sahary Zachodniej oraz skomplikowane relacje w rejonie Maghrebu. Do eskalacji doszło zaledwie dziesięć dni po tym, jak premier Hiszpanii Pedro Sánchez udał się do Algieru (głównego rywala Maroka i poplecznika niepodległościowego Frontu Polisario), by przypieczętować umowy dotyczące dostaw gazu. Również hiszpański Sąd Najwyższy orzekł niedawno, że natychmiastowe deportacje osób przybywających drogą morską są niezgodne z prawem, co osłabiło możliwości szybkiej reakcji służb.

Dla Maroka, które traktuje Ceutę i Melillę jako „ziemie okupowane”, otwieranie lub zamykanie granicy stało się sprawdzonym sposobem nacisku na rząd w Madrycie. Podobny scenariusz rozegrał się w maju 2021 r., kiedy do Ceuty wdarło się ponad 8 tys.  osób w odwecie za przyjęcie na leczenie w Hiszpanii przywódcy Frontu Polisario.

Mit o zagrożeniu strefy Schengen

Głosy krytyki wobec rządu Sáncheza płyną nie tylko od krajowej opozycji czy protestujących mieszkańców, ale i z innych państw Unii Europejskiej. Część prawicowych polityków, na czele z premierką Włoch Giorgią Meloni, domagała się wręcz zawieszenia strefy Schengen z Hiszpanią.

Redakcja poleca

Zdaniem eksperta z Ośrodka Badań nad Migracjami UW tego typu żądania wynikają z niewiedzy lub celowej manipulacji ideologicznej. - Ceuta i Melilla nie są w strefie Schengen. W związku z tym większość komentarzy ze strony liderów i liderek UE była nieprawdziwa, żeby nie powiedzieć kłamliwa. To, co się zdarzyło w Ceucie, w żaden sposób nie naruszyło strefy Schengen i jej nie zagroziło - wyjaśnia prof. Klaus w rozmowie z RadioZET.pl.

Każdy, kto próbuje udać się z Ceuty na kontynent europejski drogą morską lub lotniczą, musi przejść skrupulatną kontrolę tożsamości. Granica w Ceucie jest zmilitaryzowana i ogrodzona podwójnym, 10-metrowym płotem naszpikowanym kamerami termowizyjnymi, aby uniemożliwić jej nielegalne przekraczanie.

„Polityka migracyjna Madrytu jest wyjątkowo sensowna”

Ekspert przypomina, że mimo naporu tysięcy osób, sytuacja w Ceucie została opanowana w kilkadziesiąt godzin. W mieście pozostało obecnie jedynie kilka tysięcy migrantów. - Polityka migracyjna Madrytu jest wyjątkowo sensowna. Jedyna sensowna w kontekście Unii Europejskiej. Hiszpania jako jedna z niewielu nie robi szumu i paniki dookoła migracji. To, co wydarzyło się w Ceucie, świadczy o tym, że rząd poradził sobie znakomicie - w ciągu kilku dni problem rozwiązano - zaznacza rozmówca portalu RadioZET.pl.

Ekspert podkreśla, że Hiszpania w żaden sposób nie sprowokowała samego kryzysu na granicy i od Brukseli oczekiwała solidarności oraz realnego wsparcia, a nie politycznych ataków. - Rząd Hiszpanii jest atakowany m.in. dlatego, że jest jednym z niewielu rządów lewicowych w Unii Europejskiej, więc nie ma silnej grupy liderów, która by go broniła. Premierka Meloni próbuje wygrać tą narracją swoje interesy polityczne we Włoszech, traktując ten kryzys jako wygodny argument ideologiczny - dodaje.

UE bez strategii i ryzyko kolejnych szantaży

Czy Europie grożą kolejne tak masowe fale migracji? Ekspert w rozmowie z RadioZET.pl zwraca uwagę, że migracja do Europy jest i będzie stałym elementem naszej rzeczywistości - co roku chociażby na Wyspy Kanaryjskie dociera kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Problem leży jednak w sposobie, w jaki europejskie stolice reagują na działania sąsiadujących autorytarnych reżimów.

- Musimy się przygotować na to, że Europa jest otoczona państwami niestabilnymi, w których rządzą reżimy autorytarne. Będą one próbowały wykorzystać kwestie migracyjne do własnych interesów. Mogą to robić tylko i wyłącznie dlatego, że polityka państw UE w kwestii migracji jest supernieodpowiedzialna. Każdemu takiemu wydarzeniu towarzyszy panika medialna i polityczna, co pokazuje dyktatorom, że to znakomity środek nacisku - podsumowuje prof. Witold Klaus.

Czy w przyszłości próbę szantażu podejmie Maroko, Libia, Turcja czy Białoruś? Tego nie sposób przewidzieć. Zdaniem eksperta jedno jest pewne - dopóki UE nie wypracuje spokoju i pragmatyzmu na wzór Madrytu, kolejne eksklawy i punkty graniczne pozostaną na celowniku innych państw.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET