Księża chcą zakazać tego podczas ślubów w kościele. „Transakcja”
Szwedzcy duchowni krytycznie wypowiadają się o jednej ze ślubnych tradycji. Ich zdaniem zwyczaj, który przywędrował z Zachodu, nie jest właściwy. Element, któremu sprzeciwiają się księża, jest coraz bardziej popularny również w Polsce. O co dokładnie chodzi?
Szwedzcy duchowni nie chcą, by ten zwyczaj był praktykowany na ślubach. „ Symbolika, przed którą nie możemy uciec”
Czy ociec powinien prowadzić pannę młodą do ołtarza? To zwyczaj, który z roku na rok jest coraz bardziej popularny w europejskich krajach – również w Polsce. Tymczasem szwedzcy duchowni uważają, że tradycja ta jest niewłaściwa, bo w pewnym stopniu uprzedmiotawia kobiety, które przystępują do sakramentu. Zdaniem wielu z nich, zwyczaj powinien zostać zakazany.
W Szwecji popularność zwyczaju prowadzenia córki do ołtarza zaczęła wzrastać po 2010 roku. W taki sposób rozpoczęła się bowiem uroczysta ceremonia zawarcia sakramentu małżeńskiego księżniczki Wiktorii oraz Daniela Westlinga. Wiele par zainspirowała ta forma wejścia do świątyni. Zakochani zaczęli korzystać z niej coraz częściej. To jednak nie podoba się tamtejszym kapłanom. Bywa, że duchowni nie zgadzają się na to, by ojciec prowadził córkę do ślubu. Ich zdaniem to hollywoodzki zwyczaj, który ma „drugie dno”.
„Panna młoda, dziewica, jest prowadzona przez opiekuna do ołtarza, gdzie zawierana jest transakcja potwierdzona uściskiem dłoni. Oczywiście nie to czują teraz szwedzkie pary przed ołtarzem, ale to symbolika, przed którą nie możemy uciec” – zaznaczyła pastor Johanna Wikberg, w rozmowie z Sveriges Radio.
„Od stuleci para szła do ołtarza”. Księża nie chcą zmian
Zwyczaj prowadzenia córki do ołtarza przez ojca nie podoba się także socjaldemokratycznej działaczce i pastor Sarze Waldenfors. W rozmowie z mediami podkreśliła, że jej zdaniem pary, które decydują się wprowadzić ten element do liturgii, nie mają pojęcia, co właściwie oznacza. Pastor Sara Waldenfors zaznacza, że to "oddawanie panny młodej" przez ojca. Jej zdaniem tradycja wywodzi się z patriarchatu, podkreśla nierówność i niesamodzielność kobiety. Duchowna jest zdania, że w tak uroczysty dzień narzeczeni powinni być sobie równi – również na płaszczyźnie symbolicznej.
Z tą opinią zgadza się wspomniana wcześniej Johanna Wikberg. „Od stuleci para szła do ołtarza, by wziąć ślub. To dwie osoby, które postanowiły być razem, a ich ojcowie i matki siedzieli w ławach, nie będąc zaangażowani w liturgię” – zaznaczyła pastor Johanna Wikberg, w rozmowie z Sveriges Radio.
Źródło: Radio ZET/TVN24/Ofeminin
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET