Do niesamowitego zdarzenia doszło 7 stycznia. Sammy Berko z Missouri City w Teksasie był akurat na siłowni i korzystał ze ścianki wspinaczkowej. Kiedy dotarł na szczyt, jego serce nagle się zatrzymało.
16-latek umarł i się obudził. Rodzina i lekarze byli w szoku
- Wspiął się na szczyt ściany, zadzwonił dzwonkiem, a potem jego ciało zwiotczało. Wyglądało to tak, jakby się bawił albo stracił przytomność – powiedziała matka Sammy'ego telewizji Fox 26.
Reanimacja trwała dwie godziny. Po tym czasie lekarz stwierdził zgon chłopca. Zdruzgotanych rodziców zostawiono samych, aby pożegnali się z synem. Pięć minut później stało się coś nieoczekiwanego.
- Zaczęłam z nim rozmawiać, mówiąc mu, jak bardzo go kocham i przepraszam, że nie wiemy, jak go uratować. Nagle, kiedy zaczęłam się modlić, mój mąż powiedział: „O mój Boże, on się rusza” - relacjonowała Jennifer Berko.
Według relacji matki chłopca medycy nie ukrywali swojego zdumienia i mówili o "cudzie": - To profesjonaliści, którzy doświadczyli najgorszego. Przyszli później do nas i powiedzieli, że nigdy wcześniej nie widzieli czegoś takiego.
U 16-letniego Sammy'ego nastąpiło niedotlenienie mózgu. Chłopiec nie doznał jednak uszkodzenia tego organu, a jedynie krótkotrwałej utraty pamięci. Z powodu niedokrwienia w rejonie kręgosłupa nastolatek musiał także od nowa nauczyć się chodzić.
RadioZET.pl/nypost.com/Fox26
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET