"Mieszkanie wyglądało jak rzeźnia". Szokujące kulisy krwawej zbrodni
Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się proces Mariusza G., którego prokuratura oskarża o brutalne zabójstwo Barbary - 62-latki ze wsi pod Rawą Mazowiecką. Kobieta została dźgnięta nożem w szyję. Jej domniemany zabójca miał się obudzić obok zakrwawionej kobiety po nocy suto zakrapianej alkoholem.
To straszna zbrodnia, której kulisy owiane są mgłą tajemnicy. Mariusz G., którego prokuratura oskarża o dokonanie zabójstwa twierdzi bowiem, że nic nie pamięta. Powód? W dniu, w którym zginęła Barbara upił się bimbrem. Kobietę zamordowano w nocy z 4 na 5 czerwca 2022 roku w niewielkiej wsi pod Rawą Mazowiecką (woj. łódzkie). Miała wtedy 62-lata. Oskarżony o ten czyn G. zdradził, jak tragiczna noc wyglądała z jego perspektywy.
Zabójstwo pod Rawą Mazowiecką. Obudził się koło zakrwawionej Barbary
"Super Ekspres" podaje, że proces w tej sprawie właśnie się zaczął. W akcie oskarżenia prokurator opisał przebieg zdarzeń. "Oskarżony zadał kilka ciosów nożem w szyję po prawej stronie. To skutkowało raną kłutą i ranami ciętymi szyi. Cios nożem przeciął ważną arterię, doszło do wstrząsu krwotocznego i wykrwawienia się. W związku z tym oskarżam Mariusza G. o zabójstwo - mówił prokurator cytowany przez "Fakt".
Oskarżony na sali rozpraw nie przyznał się do winy, opowiedział też, jak feralna noc wyglądała z jego perspektywy. Wszystko zaczęło się od spotkania z Krzysztofem N., który w tej sprawie jest świadkiem, nie zabrakło na nim alkoholu. Gdy go wypili, postanowili pójść do mieszkającej nieopodal Barbary. Tam spożyli jeszcze pół litra bimbru. Po libacji Mariusz G. zasnął nieprzytomny.
"Mieszkanie wyglądało jak rzeźnia"
Gdy mężczyzna się obudził, ujrzał obok siebie niemal nagą kobietę. Była cała we krwi. - Najpierw myślałem, że to Krzysiek, ale sobaczyłem długie włosy i wtedy nie miałem już wątpliwości. Zadzwoniłem po pomoc - mówił oskarżony w sądzie.
Mariusz G. relacjonował, że "mieszkanie wyglądało jak rzeźnia". - Obok niej była krew, chciałem ją podnieść i wtedy ubrudziłem się krwią - tłumaczył. Wyjaśnił też, skąd jego ślady znalazły się na nożu. - Wziąłem go do ręki, ale zaraz odłożyłem, przestraszyłem się - relacjonował.
G. tłumaczył, że nie pamięta nic więcej. - Kiedy wypiję, tracę przytomność [...] Jestem pewien, że nie zabiłem, bo gdybym to zabił Barbarę, to bym nie został na miejscu i nie dzwoniłbym po pogotowie i policję - argumentował. Rozprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Mariuszowi G. grozi dożywocie.
RadioZET.pl/"Super Ekspres"/"Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET