Łukaszenka grozi swoim przeciwnikom. Reżim wprowadził okrutne przepisy
Białoruskie władze rozszerzyły kryteria, zgodnie z którymi dziecko można odebrać rodzinie ze względu na “niebezpieczną sytuację społeczną”. Od 1 stycznia wlicza się do nich aktywność polityczna rodziców. W ten sposób reżim Alaksandra Łukaszenki chce zastraszyć swoich przeciwników przed zbliżającymi się "wyborami prezydenckimi".
- 26 stycznia odbędą się "wybory prezydenckie" na Białorusi. Ich wynik jest już znany, ale Aleksandr Łukaszenki robi wszystko, by zapewnić sobie przedłużenie autorytarnej władzy
- Władze w Mińsku wprowadziły przepisy, które mają zastraszyć przeciwników politycznych. Chodzi o rozszerzenie kryteriów, zgodnie z którymi dziecko można odebrać rodzinie ze względu na “niebezpieczną sytuację społeczną”
- Zgodnie z nowymi przepisami rodzice będą mogli zostać pozbawieni opieki nad potomstwem za m.in. udostępnianie treści czy wykrzykiwanie na manifestacjach haseł antyreżimowych
Reżim Łukaszenki zastrasza opozycję. Grozi odbieraniem im dzieci
Alaksandr Łukaszenka robi wszystko, by upewnić się, że nikt nie pozbawi go prezydentury na Białorusi. W tym celu przyspieszono nawet termin fikcyjnych "wyborów prezydenckich" (pierwotnie miały się odbyć w sierpniu, ostatecznie odbędą się 26 stycznia). Teraz władze w Mińsku wprowadziły kolejne zmiany w prawie, które mają zastraszyć przeciwników politycznych.
Chodzi o rozszerzenie kryteriów, zgodnie z którymi dziecko można odebrać rodzinie ze względu na “niebezpieczną sytuację społeczną”. Jak informuje Biełsat, przepisy - które przyjęto 30 grudnia, a które weszły w życie wraz z początkiem nowego roku - zakładają, że rodzice mogą stracić opiekę nad swoim potomstwem z powodu:
- "rozpowszechniania materiałów ekstremistycznych", czyli udostępniania, komentowania lub "lajkowania" treści pojawiających się w wolnych mediach i na platformach społecznościowych (chodzi głównie o profile związane ze środowiskami opozycyjnymi)
- "wciągnięcia niepełnoletniego w zachowania aspołeczne", co oznacza np. zabranie dziecka na zgromadzenie czy demonstrację uznane przez reżim za nielegalne
- "drobnego chuligaństwa", czyli np. wykrzykiwania antyreżimowych haseł bądź posiadania transparentów z takimi treściami
Nie ma wątpliwości, że reżim Łukaszenki robi to, by zastraszyć opozycję przed "wyborami" i zmusić obywatel do milczenia. Wciąż świeże jest bowiem wspomnienie z sierpnia 2020 roku, gdy po ostatnim sfałszowanym głosowaniu tysiące Białorusinów wyszły na ulice, sprzeciwiając się działaniom dyktatury.
Po kilkunastu dniach protesty zostały jednak brutalnie stłumione, a kilkadziesiąt tysięcy osób trafiło do aresztów bądź musiało zapłacić wysokie grzywny. Jak podaje Biełsat, w ciągu ostatniego roku sporo z tych spraw wróciło na wokandę sądową, a "sprawcy" byli zatrzymywani. Czyny będące wykroczeniami, zostały uznane za przestępstwa, co oznacza, iż takim osobom może już grozić odebranie im opieki na dziećmi.
Źródło: Radio ZET/Biełsat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET