Masakra na plaży, nie żyje 15 osób. Ujawniono zeznania żony zamachowca z Sydney
Sprawcy masakry na plaży Bondi w Sydney - 50-letni Sajid Akram i jego 24-letni syn Naveed Akram - przed otworzeniem ognia rzucili w tłum cztery improwizowane urządzenia wybuchowe - wynika z dokumentacji sądowej, na którą w poniedziałek powołuje się portal CNN. Wiadomo także, że dwa dni wcześniej pojawili się w miejscu, w którym planowali zamach. Ujawniono też zeznania żony Sajida Akrama, która opowiedziała o podróży zamachowców.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Sprawcy zamachu na plaży Bondi w Sydney, 50-letni ojciec i jego 24-letni syn, przygotowywali atak przez wiele miesięcy.
- Podczas zamachu Akramowie strzelali do osób obchodzących Chanukę, zabijając 15 osób i raniąc kilkadziesiąt.
- Śledczy odkryli, że przed zamachem Akramowie udali się na Filipiny.
Australia. Nowe informacje po zamachu na plaży Bondi
Sprawcy zamachu terrorystycznego na plaży Bondi w Sydney przygotowywali się do niego przez wiele miesięcy, między innymi ćwicząc strzelanie. 50-letni ojciec i jego 24-letni syn mieli być również autorami filmów, w których z flagą Państwa Islamskiego w tle ogłaszali, że wyznają "religijnie motywowaną ideologię brutalnego ekstremizmu". Na jednym z nagrań widać, jak Akramowie wygłosili oświadczenia "potępiające działania syjonistów" i zdawali się "streszczać swoje uzasadnienie ataku terrorystycznego na Bondi" - dodano w aktach, do których odnosi się CNN.
W dokumentacji sądowej znalazły się ustalenia śledczych dotyczące chwil sprzed zamachu. Przed otworzeniem ognia sprawcy rzucili w tłum zgromadzony na plaży cztery improwizowane urządzenia wybuchowe, jednak żaden z nich nie eksplodował. Trzy bomby rurowe oraz bomba w kształcie piłki tenisowej miały być sprawne.
Szokujące ustalenia po ataku w Sydney. Zeznania żony zamachowca
14 grudnia ojciec i syn otworzyli ogień do osób obchodzących na plaży żydowskie święto Chanuka, zabijając 15 uczestników i raniąc kilkadziesiąt osób. W czasie ataku zginął jeden ze sprawców. Drugi został obezwładniony przez pochodzącego z Syrii uchodźcę Ahmeda al-Ahmeda. Australijska policja ogłosiła w środę, że 24-latkowi postawiono 59 zarzutów, w tym dokonania 15 morderstw i aktu terroru.
Śledczy ustalili, że mężczyźni planowali atak od wielu miesięcy. Wcześniej policja poinformowała, iż w listopadzie udali się na Filipiny, gdzie spędzili blisko miesiąc. Rzadko wychodzili ze swoich pokoi - przekazał portal CNN, który powołuje się na pracownika hotelu. W opublikowanej dokumentacji znalazła się również treść zeznań żony Sajida Akrama. Jak stwierdziła, była przekonana, że jej mąż i syn udali się na wakacje na południe Nowej Południowej Walii. Syn miał codziennie dzwonić do niej z automatu telefonicznego, aby informować o planach na nadchodzący dzień.
Nagrania z okolicy plaży Bondi potwierdzają, że sprawcy pojawili się na miejscu także dwa dni przed masakrą. Z kolei kilka godzin przed atakiem kamery w Campsie na przedmieściach Sydney miały uchwycić dwóch mężczyzn niosących "długie i nieporęczne przedmioty zawinięte w koce". CNN podaje również, że dokumentacja zawiera ocenzurowane fragmenty, a portal BBC zauważa, iż w upublicznionej wersji nie ma nazwisk większości ocalałych z masakry.
Źródło: Radio ZET/CNN/BBC
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET