Na Wołyniu pochowano 55 ofiar UPA. „Jesteśmy tutaj po to, żeby oddać im właściwy hołd”
Na cmentarzu w Ostrówkach na Wołyniu w Ukrainie odbyły się pogrzeby 55 ofiar ukraińskich nacjonalistów. Zostali oni zamordowani w dawnych polskich osadach na tych terenach w 1943 roku. Bandy UPA zamordowały w dwóch polskich miejscowościach - Woli Ostrowieckiej i Ostrówkach kilkaset osób. W uroczystościach brali udział polscy politycy, w tym ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto wziął udział w uroczystościach pogrzebowych.
- Od kiedy są prowadzone prace poszukiwawcze.
- Co sądzą o tej sytuacji rodziny ofiar.
Pogrzeby ofiar ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu
W niedzielę 30 sierpnia w Ostrówkach na Wołyniu w Ukrainie odbyły się pogrzeby 55 polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów. W 1943 roku bandy UPA mordowały Polaków mieszkających na tych ziemiach. Tylko w dwóch polskich osadach - Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej zabito kilkaset osób, w tym kobiety i dzieci. W uroczystościach na polskim cmentarzu wzięli udział m.in. polscy politycy, w tym: wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, wiceszef IPN Karol Polejowski, były premier Mateusz Morawiecki, czy ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska.
- Jesteśmy tutaj przede wszystkim po to, żeby upamiętnić te ofiary, żeby oddać im właściwy hołd i cześć - przekazała reporterowi Radia ZET Miłoszowi Gocłowskiemu ministra kultury. Jest to kolejny pogrzeb ofiar zbrodni wołyńskiej na tym cmentarzu. Pierwsze poszukiwania odbyły się tam już w latach 90. XX wieku. Naukowcy wracali w to miejsce trzykrotnie. Za każdym razem odnajdywano kolejne ofiary. Nie jest to koniec poszukiwań w tym miejscu. W masowych mogiłach może być pochowanych nadal kilkaset osób.
Rodzinom zależy na godnym pochówku bliskich
Rodziny ofiar liczą na to, że naukowcy wrócą do badań w tym miejscu i będą mogły wkrótce odbywać się kolejne tego typu uroczystości. Jak przekazał reporterowi Radia ZET jeden z potomków zamordowanych w tym miejscu, rodziny chcą, by ich bliscy byli godnie pochowani. - Historia jest historią. Do tego wracać trzeba. Mówić o tym trzeba. Ale to, co było, tego już się nie, nie naprawi. To, co było, przeminęło. Relacje musimy jakieś budować. To jest nasz sąsiad najbliższy - powiedział Miłoszowi Gocłowskiemu Józef Obcarski, którego dziadkowie i krewni zginęli z rąk band UPA.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET