`

„Negocjuj, nie eskaluj”. W Berlinie wzywano do rozmów z Rosją

3 min. czytania
25.02.2023 19:09
Obserwuj nas na Google

W Berlinie w sobotę na ulicę wyszli przeciwnicy militarnego wspierania Ukrainy. Demonstranci wzywali również rządy swoich krajów do negocjacji z Rosją. W europejskich miastach o wiele więcej było publicznych akcji poparcia dla Ukrainy i uczczenia ofiar wojny.

Demonstracja
fot. Markus Schreiber/Associated Press/East News

Rok od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie w wielu europejskich miastach odbyły się pikiety i marsze solidarnościowe z narodem ukraińskim. W piątek w Berlinie, Warszawie czy Helsinkach tysiące Ukraińców i miejscowych uczciło ofiary rosyjskiej agresji oraz wyraziło poparcie dla rządu w Kijowie w walce z Władimirem Putinem.

Dzień później w niemieckiej i francuskiej stolicy doszło do protestów potępiających dalsze militarne wsparcie dla Ukrainy. Co więcej, demonstranci wzywali swoje rządy do podjęcia negocjacji z Kremlem.

Redakcja poleca

Berlin. Demonstracja wzywająca do negocjacji z Rosją

Według policji w centrum Berlina na miting antywojennym zebrało się około 10 tys. osób. Pod hasłem „Powstańcie dla pokoju” demonstranci zebrali się przed Bramą Brandenburską w pobliżu miejsca, gdzie dzień wcześniej aktywiści umieścili zniszczony czołg przed ambasadą Rosji.

Protest, jak podali jego organizatorzy, został zorganizowany w związku ze złożonymi w pierwszą rocznicę rozpoczęcia rosyjskiej inwazji deklaracjami rządu niemieckiego i sojuszników Ukrainy o zwiększeniu dostaw broni dla Ukrainy i wprowadzeniu nowych sankcji przeciwko Rosji.

„Wzywamy kanclerza Niemiec do zaprzestania eskalacji dostaw broni. Teraz!… Bo każdy stracony dzień kosztuje nawet tysiąc istnień ludzkich – i przybliża nas do III wojny światowej” – napisali organizatorzy protestu na swojej stronie internetowej.

Niemcy obok Stanów Zjednoczonych są jednym z największych dostawców broni dla Ukrainy - przypomnieli organizatorzy. „Negocjuj, nie eskaluj” – głosił jeden z transparentów trzymanych przez demonstrantów, podczas gdy w tłumie widniał transparent z napisem „Nie nasza wojna”.

Jedną z organizatorek protestu jest Sahra Wagenknecht, polityk niemieckiej lewicowej partii Die Linke, starająca się, jak piszą niemieckie media, na fali krytyki rządu utworzyć nową partię lewicy.

Policja zmobilizowała 1,4 tys. funkcjonariuszy do utrzymania porządku i egzekwowania zakazów noszenia mundurów wojskowych, rosyjskich i sowieckich flag, śpiewania rosyjskich pieśni wojskowych i używania skrajnie prawicowych symboli. Rzecznik policji podał jednak, że nie zauważono obecności grup skrajnie prawicowych podczas protestu.

Obserwujący protest niemiecki minister finansów Christian Lindner napisał na Twitterze: „Kto nie stoi po stronie Ukrainy, jest po złej stronie historii”.

Redakcja poleca

Niemcy obawiają się wojny

Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie DPA 21-23 lutego, tuż przed pierwszą rocznicą rosyjskiej inwazji na Ukrainę, 51 procent respondentów uznało, że uzbrajanie Ukrainy oznacza udział Niemiec w wojnie. Jest to argument, który lansuje Moskwa - podkreśla DPA. 37 proc. badanych w sondażu nie zgodziło się z tym stwierdzeniem. 40 procent ankietowanych uznało, że wsparcie dla Ukrainy w uzbrojeniu ze strony Niemiec jest zbyt duże, 22 proc. uważa, że jest za małe, a 23 proc. - że jest w sam raz.

Ankietowani respondenci byli też pytani o kontrowersyjną decyzję wysłania do Ukrainy niemieckich ciężkich czołgów Leopard 2. Niemiecki rząd zatwierdził decyzję o wysłaniu 18 nowoczesnych czołgów w zeszłym miesiącu po wielu wahaniach związanych z obawami przed sprowokowaniem Rosji i przedłużeniem konfliktu. Ankietowani są w tej kwestii prawie równo podzieleni - pisze DPA. 44 proc. było przeciw, a 41 proc. za.

Jeśli chodzi o możliwość wysłania przez Niemcy myśliwców, 56 proc. ankietowanych było przeciwnych, a 27 proc. było za.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET