Strefa Gazy: 65 osób zginęło w izraelskich nalotach
Jak przekazał rzecznik obrony cywilnej Strefy Gazy, "w ataku zginęło 65 męczenników, a 60 zostało rannych". Wśród ofiar są kobiety i dzieci. Celem ataku był obóz namiotowy dla palestyńskich uchodźców w wyznaczonej strefie humanitarnej Al-Mawasi. Na obóz spadły cztery rakiety, zapaliło się ponad 20 namiotów. - Trwa akcja ratunkowa, a liczba ofiar może się zwiększyć. Wygląda na to, że była to kolejna izraelska masakra - dodał rzecznik.
Wybuchające pociski wyżłobiły w ziemi kratery o głębokości nawet dziewięciu metrów. Jak podała agencja Reutera, miejscowe służby wciąż mają kłopoty z odnalezieniem wszystkich ofiar, stąd informacje o tym, że ich liczba może wzrosnąć. Według relacji mieszkańców karetki pogotowia krążyły między obozowiskiem namiotowym a pobliskim szpitalem, a nad głowami wciąż słychać było przelatujące izraelskie samoloty.
Zupełnie inaczej tę sprawę przedstawia izraelska armia. Jak przekazał jej rzecznik, celem nie była strefa humanitarna, a centrum dowodzenia, gdzie gromadzili się terroryści Hamasu. W komunikacie po nalotach podano, że "dokonano ataku na terrorystów Hamasu, którzy operowali z centrum dowodzenia i kontroli w strefie humanitarnej w Chan Junis".
Według Reutersa liczbę uchodźców w Strefie Gazy ocenia się na 2,3 mln, z których wielu musiało uciekać przed walkami nawet 10 razy. Teoretycznie w wyznaczonej strefie humanitarnej powinni czuć się bezpiecznie, jednak nie po raz pierwszy od 7 października 2023 roku, kiedy to Hamas zaatakował Izrael i konflikt rozgorzał na nowo, wydarzyło się coś tak tragicznego.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET