Emocje przed debatą Harris-Trump. Sztab wiceprezydentki chciał zmiany reguł
W nocy z wtorku na środę czasu polskiego odbędzie się pierwsza - i jak na razie jedyna zaplanowana - debata kandydatów na prezydenta USA. Zmierzą się w niej wiceprezydentka Kamala Harris i były szef państwa Donald Trump. Kiedy i o której się ze sobą zmierzą? I co wydarzyło się w ostatnich dniach wokół sztabów wyborczych obydwu kandydatów?
Debata Kamala Harris- Donald Trump. Kiedy i o której?
We wtorek wieczorem (z wtorku na środę czasu polskiego) w Filadelfii dojdzie do pierwszej i jedynej dotąd zaplanowanej telewizyjnej debaty między wiceprezydentką Kamalą Harris i byłym prezydentem Trumpem. Będzie to pierwsze fizyczne spotkanie obojga kandydatów w listopadowych wyborach prezydenckich. Harris i Trump wystąpią w National Constitutional Center o godz. 21 czasu lokalnego (godz. 3 rano w środę w Polsce).
Ich pojedynek odbędzie się według tych samych nietypowych zasad, co czerwcowa debata Biden-Trump w Atlancie: 90-minutowa potyczka bez udziału publiczności, kandydaci będą mieli włączone mikrofony tylko wtedy, kiedy będzie im udzielany głos przez prowadzących, a przy sobie będą mieli tylko długopis, czyste kartki i butelkę wody. Nie będą mogli więc na bieżąco reagować na słowa swojego oponenta ani wtrącać się w wypowiedź drugiej osoby. Na każde z pytań będą mieli po dwie minuty na odpowiedź, tyle samo na ripostę i kolejną minutę na wyjaśnianie czy odpowiedzenie na dodatkowe pytania.
Debatę organizuje telewizja ABC, a moderatorami będą prowadzący wieczorne wiadomości David Muir i Linsey Davis. Pytania i tematy dyskusji wedle ustalonych reguł pozostaną do końca tajemnicą, lecz można się spodziewać, że będą wśród nich sprawy gospodarki, podatków i inflacji, imigracja, aborcja, wojna w Ukrainie i w Strefie Gazy, czy przyszłość demokracji. Zasady te są wynikiem warunków pierwotnie stawianych przez sztab Bidena, który chciał w ten sposób ograniczyć showmańskie skłonności Trumpa.
Debata w USA. Sztab Harris chciał zmienić reguły
Sztab Harris próbował renegocjować reguły gry - chcąc np. by mikrofony były włączone przez cały czas, zaś Trump wielokrotnie podważał uczciwość debaty, zarzucał ABC stronniczość i domagał się dodatkowych pojedynków m.in. w sprzyjającej mu stacji Fox News. Ostatecznie sztab Trumpa skutecznie zaprotestował przeciw próbom zmian reguł debaty i rzeczywiście, mikrofony nie będą włączone cały czas.
Zdaniem Keitha Nahigiana, republikańskiego działacza, który przygotowywał do debaty kilku kandydatów na prezydenta, stawka debaty wyższa jest dla Harris, która wciąż jest stosunkowo nieznana znacznej części wyborców. W jego ocenie Trumpa faworyzuje też doświadczenie: Harris brała dotąd udział jedynie w debatach przedwyborczych Demokratów i debatach kandydatów na wiceprezydenta w 2020 r. (przeciwko Mike'owi Pence'owi), a w obecnej kampanii miała bardzo niewiele występów w mediach.
- Pamiętam, że w swoim pojedynku z Pencem pokazała, że potrafi myśleć na nogach. Ale tego nie da nauczyć się z podręcznikiem i notesem, ćwicząc z ludźmi, którzy się z tobą zgadzają" - powiedział reporterowi Polskiej Agencji Prasowej Nahigian. -Jej sztab powinien był zorganizować jej spotkania z wyborcami, jakieś trudniejsze wywiady. Tylko w ten sposób można wyrobić sobie odpowiedni sposób myślenia bo wtedy twój mózg kalkuluje zupełnie inaczej: widzisz, jak to, co mówisz rezonuje u wyborców czy dziennikarzy, czy do nich dociera, czy wyrażasz się jasno - dodał.
Gorąco między sztabami. Raporty ws. Afganistanu i wzajemne oskarżenia
Między sztabami Trumpa i Harris jest w ostatnich dniach gorąco. Republikanie i Demokraci z Izby Reprezentantów USA przygotowali wzajemnie obciążające ich raporty na temat wycofania Ameryki z Afganistanu w 2021 roku. Zbiega się to z obwinianiem przez ekipę Donalda Trumpa winą za uchybienia Kamalę Harris, co chce uczynić kluczowym problemem przed wyborami prezydenckimi.
Z kolei Harris przyznała, że spodziewa się, iż podczas debaty Trump „będzie kłamać”. Jak podkreśliła, przygotowuje się na te „nieprawdy”. - Musimy być przygotowani na to, że on się nie obciąża mówieniem prawdy - oznajmiła Harris w wyemitowanym w poniedziałek wywiadzie radiowym, o którym pisze portal Politico. Zdaniem zastępczyni Bidena jej rywal będzie też podczas debaty "stosować ataki osobiste". W reakcji na słowa Harris rzeczniczka Trumpa Karoline Leavitt zapewniła w oświadczeniu, że „jedyną osobą kłamiącą w debacie” będzie kandydatka Demokratów, którą nazwała „niebezpieczną skrajnie lewicową liberałką”.
Sondaże przed debatą Harris-Trump: różnice minimalne
Jak natomiast przedstawia się aktualna sytuacja sondażowa na chwilę przed debatą i na niespełna dwa miesiące przed wyborami? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. W nowym ogólnokrajowym sondażu Siena College na zlecenie "New York Timesa" to Trump cieszy się przewagą nad Harris. Z kolei w badaniach z kluczowych stanów "pasa rdzy" to wiceprezydentka USA ma podobnie niewielką przewagę nad swoim przeciwnikiem.
Według nowego badania dla "Timesa", chęć głosowania na Donalda Trumpa deklaruje 48 proc. respondentów, którzy prawdopodobnie pójdą na wybory, a na Harris - 47 proc. To taki sam wynik, jak w analogicznym sondażu z 24 lipca, tuż po wycofaniu się z wyborów prezydenta Joe Bidena, choć od tego czasu w większości badań Harris utrzymywała dotąd w ostatnich tygodniach kilkupunktową przewagę.
Część ekspertów zauważa, że minął już "miesiąc miodowy" Harris spowodowany ogłoszeniem jej kandydatury i objawiający się entuzjazmem wśród Demokratów i licznymi donacjami finansowymi, który apogeum osiągnął podczas sierpniowej konwencji partyjnej w Chicago. Z kolei kampania Trumpa, który po nieudanym zamachu na swoje życie wydawał się "na wznoszącej", od momentu rezygnacji Bidena i ogłoszenia startu przez Harris znajdował się w defensywie i nie mógł narzucić żadnego kampanijnego tematu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET