`

"To będzie cyrk". Nowe fakty na temat zamachu na Donalda Trumpa

1 min. czytania
18.08.2024 09:48
Obserwuj nas na Google

Przez lipcową wizytą Donalda Trumpa w Butler w Pensylwanii, podczas której doszło do zamachu, lokalna policja prosiła o wsparcie ze strony innych służb. Chodziło o posiłki m.in. snajperskie i sił szybkiego reagowania. Doszło jednak do sporu.

Donald Trump
fot. Gene J. Puskar/Associated Press/East News

Zamach na Trumpa. Kulisy organizacji wiecu

13 lipca doszło do nieudanego zamachu na byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. Ubiegający się o powrót do Białego Domu polityk został draśnięty w ucho, po tym jak napastnik mierzył do niego z dachu pobliskiego budynku podczas wiecu w Butler w Pensylwanii.

Redakcja poleca

W sobotę stacja ABC News opublikowała fragmenty rozmów władz Butler. Dało o sobie znać zamieszanie organizacyjne w związku z zaangażowaniem miejscowych służb w ochronę Donalda Trumpa. "To będzie cyrk. Za mało miejsca dla tłumu, który moim zdaniem weźmie w nim udział" - pisał nieco ponad tydzień przed wydarzeniem szeryf hrabstwa Butler Michael Slupe. 

Kontrowersje wobec ochrony byłego prezydenta

Jak dowiedziały się media, policja zabiegała o wzmocnienie zabezpieczenia wiecu. Z korespondencji między departamentem policji w Adams a prokuratorem okręgowego hrabstwa Butler wynika, że miejscowa policja i Secret Service poprosiły o pomoc inne lokalne agencje. Chodziło o posiłki w zakresie wsparcia snajperskiego, obserwacyjnego i zespołów sił szybkiego reagowania.

Doszło jednak do sporu między komisarzami hrabstwa Butler o finansowanie organów bezpieczeństwa na wiecu. Pomoc służbom zaoferowała też organizacja Butler County Sheriff Mounted Posse, ale ostatecznie jej członkowie nie wzięli udział w ochronie wydarzenia.

Źródło: Radio ZET/ABC News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET