To ojciec dał broń 14-latkowi, który rozpętał masakrę. "Chciał go zahartować"
14-latek, który rozpętał strzelaninę w szkole w stanie Georgia w USA dostał broń od ojca. Mężczyzna chciał go w ten sposób "zahartować", ponieważ uważał, że jest "zbyt delikatny". Grozi mu nawet 180 lat więzienia.
14-latek rozpętał masakrę w szkole. Dostał broń od ojca
Na początku września media obiegła tragiczna informacja o strzelaninie w liceum w stanie Georgia w USA. Policja podała, że ginęły tam cztery osoby. Teraz "New York Post" dotarł do nowych faktów w tej sprawie. Okazuje, że 14-letni Colt - strzelec - dostał karabin AR-15 od swojego ojca na święta Bożego Narodzenia.
Jak czytamy, 14-latek "nie życzył sobie karabinu szturmowego". Kupienie go było inicjatywą ojca, który uważał, że jego syn jest zbyt delikatny, a broń miała "go zahartować". Zamiast tego posłużył do przeprowadzenia krwawej masakry, w której zginęło dwóch nastolatków i dwoje nauczycieli.
Ojciec 14-latka został zatrzymany. Grozi mu niemal 200 lat więzienia
To jednak nie wszystkie informacje, którymi dzieli się "NYP". Tabloid dotarł do jednego z członków rodziny chłopca, który wyznał, że ojciec "wyzywał Colta prosto w twarz". - Używał słów, których żaden chłopak nie chce słyszeć. Nazywał go c***ą, s**ą. Chciał go w ten sposób złamać, pozbawić męskości - mówi krewna 14-latka.
Media podają, że po strzelaninie ojciec Colta również został zatrzymany przez służby. Mężczyźnie postawiono w sumie cztery zarzuty - w tym nieumyślne spowodowanie śmierci. Jeśli sąd uzna go za winnego, grozi mu do 180 lat pozbawienia wolności. - On jest zły - powiedział dziadek 14-latka, odnosząc się do jego ojca. - Spędzenie 11 lat z tym s*******em krzyczącym i wrzeszczącym każdego dnia wywrze wpływ na każdego - dodał.
Strzelanina w Georgi
Do strzelaniny w szkole w mieści Winder w stanie Georgia doszło 4 września. Agencja Reutera podała, że była to pierwsza strzelanina w placówce edukacyjnej w tym roku szkolnym, który w USA rozpoczął się 1 sierpnia. W liceum Apalachee, gdzie doszło do tragedii, uczy się około 1900 osób.
Siedemnastoletni uczeń liceum Sergio Caldera powiedział stacji ABC, że podczas lekcji chemii usłyszał strzały. Chwilę po tym ktoś zaczął pukać i prosić, aby go wpuścić do klasy. Gdy drzwi otworzono wbiegł nauczyciel, krzycząc, że w szkole jest uzbrojony osobnik. Kolejne pukanie, które trwało chwilę i ustało, gdy do klasy doszły odgłosy strzałów z karabinu.
Interweniowała policja. Gubernator zabrał głos
Po interwencji służb licealiści zostali zaprowadzeni na boisko szkolne, skąd zabrali ich bliscy. - Skierowałem wszystkie dostępne środki stanowe, aby odpowiedzieć na incydent w liceum Apalachee i apeluję do wszystkich mieszkańców Georgii, żeby połączyli się ze mną w modlitwie o bezpieczeństwo w klasach szkolnych, w hrabstwie Barrow, jak i w całym stanie - przekazał w oświadczeniu gubernator Georgii Brian Kemp.
W ostatnich dwóch dekadach Stany Zjednoczone doświadczyły setek strzelanin w szkołach. Do największej tragedii doszło na Virginia Tech w 2007 roku, gdzie zginęło ponad 30 osób. Te straszliwe zdarzenia zintensyfikowały debatę o dostępie do broni w USA i słuszności drugiej poprawki do konstytucji, która zapewnia Amerykanom dostęp do broni.
Źródło: Radio ZET/"NYP"/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET